niedziela, 8 lutego 2015

[Bestie i Barbarzyńcy] Przygody Khorne'a - Karnawał w Nal Sagath


Uwaga, wpis zawiera spojlery na temat przygody "The Carnival of Nal Sagath".

Khorne przybył do Nal Sagth, miasteczka na Rubieżach usytuowanego na bagnach. Trafił tam akurat na coroczne wielkie święto wychwalające wyzwolenie z pod jarzma Tricarn. Główne przedstawienie przedstawiało piękną dziewoję (w tej roli przepiękna Dalla, córka karczmarza Torosa) porywaną przez cztery "duchy", na ratunek której wyrusza Wielki Bohater (w tej roli Oggo, silny, chociaż trochę przygłupi pomocnik kowala).

Dalla, typowa Dama w Opałach
Niestety kiedy Dalla została "porwana" ( czyli wyniesiona do pobliskiej sali), a "bohater" wszedł tam na ratunek, dało się słyszeć krzyk przerażenia. Khorne, jak na bohatera przystało wbiegł tam natychmiast, a towarzyszył mu ojciec dziewczyny. Na ziemi leżały cztery ciała "duchów" (szybkie sprawdzenie sytuacji pokazało, że to nie były te same "duchy" co były na scenie!), Oggo zwijał się ze strachu w kącie, gdzieś tam leżały resztki ubrania Dally, a szybie badanie śladów odkryło tajne przejście.

Trzeba było działać szybko, Oggo nie dał się namówić na skok w nieznane, Khorne więc rzucił się sam do starożytnego labiryntu pełnego ścieków na ratunek pięknej damy!

Tropił porywaczy długo, około 4 godzin. Po drodze pozabijał porywaczy (wyglądali jak nadzy ludzie o bardzo bladej cerze, o trochę karykaturalnych ruchach i prymitywnej broni) którzy zastawili na niego pułapkę, odciął jedną upierdliwą mackę, która starała się go wciągnął pod ludzkie odchody, prawie wpadł do głębokiego dołu, odnalazł skrzynię której nie potrafił otworzyć, znalazł stary szkielet z drogocennym ozdobnym sztyletem, przyłączył się do niego Oggo, który postanowił jednak zostać bohaterem, odkrył dziwne kolumny, które rozszyfrował jako mapę katakumb, uciekał przerażony przed oparami Ściekowego Lotusa, oraz uciekał przed toczącą się wielką kulą (Oggo niestety nie dał rady i odszedł zmiażdżony do lepszego świata).

Tocząca kula zawsze modna
Khorne w końcu odnalazł kryjówkę bladych napastników. Dziewięciu prymitywnych stworów pod przywództwem Kudda Silnego, wielkiego obleśnego śmierdziela z wielką przerośniętą kuśką (którą to później wykorzystywał do zastraszania naszego dzielnego herosa) pastwiło się nad biedną dziewczyną! Khorne ruszył do ataku. Co to była za walka! Przerywana od czasu do czasu jakimś przypadkowym atakiem macki z pobliskich kup odchodów, która to wciągała kolejnego nieszczęśnika w otchłań. Ale w końcu Kudd padł, dziewczyna rzuciła się z wielką radością na szyję Khorne'a przyciskając swoje krągłości do jego mężnej szerokiej klatki piersiowej. Bez większego problemu powrócił na powierzchnię z Dallą, stał się bohaterem Nal Sagath, a Toros obiecał zawsze za darmo gościć go u siebie w karczmie. Właściwie to Dalla też mu obiecała, że zawsze go dobrze ugości w karczmie, tak jak tylko kobieta może ugościć dzielnego barbarzyńcę.

"The Carnival of Nal Sagth" to kolejna darmowa i bardzo krótka przygoda do Bestii i Barbarzyńców. Czas gry wyniósł 2 godziny. Przygoda tak jak jej poprzednik, prosta i prawie liniowa na maksa, ale oceniam ją lepiej niż poprzedniczkę. Zasady generowania spotkań i tropienia porywaczy (na kartach do gry) dały nam trochę zabawy przy stole. Powoduje to też, ze każda przygoda jest inna. Osobiście, zmieniłbym zasadę, że każdy test tropienia to 20 minut (dałbym 10), bo wyszedł na końcu bardzo długi okres (trochę szkoda, że nic z tego nie wynika, może warto dorzucić jakiś wyścig z czasem?). Podoba mi się system nagród, obecnie Khorne ma na rubieżach +2 do testów Charyzmy (pogromca druida Gulta Morna), a w Nal Sagath aż +4 (bohater miasta). Fajnie być bohaterem. Statystyki miał takie same jak ostatnio, ale dokupił sobie Naręczak Gladiatora. A tak, zasada Samotnego Wilka generuje naprawdę dużego badass'a ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz