niedziela, 15 lutego 2015

[Bestie i Barbarzyńcy] Przygody Khorne'a - Skórokradca z Syrantii


Uwaga, wpis zawiera spojlery na temat przygody "Skórokradca z Syrantii". Przygoda to 20 stronicowa broszura do kupienia za 7 złotych (albo za 4 zł, w wersji PDF).

Khorne opuścił jakiś czas temu tereny Rubieży i zawędrował do Syrantii, miasta Mędrców. Już kiedyś tutaj przebywał, ale to nie uczone księgi i dysputy filozoficzne najbardziej wspominał z tego miejsca. To Anastazja i Denera, dwie młode siostry, a zarazem piękne kurtyzany z karczmy "U Znudzonego Skryby" wywarły na naszym mężnym barbarzyńcy największe wrażenie podczas ostatniej wizyty w tych okolicach.

Chciał więc udać się nasz barbarzyńca do wymienionej karczmy, ale gdy przemierzał pod osłoną nocy kolejne uliczki, usłyszał krzyk przerażenia. Kiedy dotarł na miejsce krzyku, zauważył Anastazję i wielkiego dobrze zamaskowanego człowieka. Wielkolud porwał dziewczę i zaczął się z nią wspinać z wielką gracją na najbliższy budynek. Khorne rzucił się oczywiście w pogoń.

Gonitwa po dachach budynków skończyła się na pewnej wieży, gdzie porywacz w końcu puścił biedne dziewczę i zeskoczył z wieży liczącej z 12 metrów! Khorne zajął się śliczną kurtyzaną i odprowadził ją do Znudzonego Skryby.

Po drodze, jak i w karczmie (gdzie rozmawiał z właścicielem, jednookim Jozumem, kiedy wystraszona Anastazja udała się do siebie) dowiedział się, że ktoś porwał Denerę, a później znaleziono jej zwłoki pozbawione skóry. Rozmowę przerwał jednak kolejny krzyk i jakiś rumor pochodzący z pokoju sióstr! kiedy Khorne i Jozum tam dotarli, okazało się, że druga z sióstr została porwana.

Przeszukanie pokoju dało jednak kilka wskazówek. Barbarzyńca znalazł kawałek wyrwanego futra jakiegoś stworzenia oraz ślad dłoni nie należący raczej do człowieka. Zwrócił też uwagę na amulet jakiegoś kultu. Był to symbol Pierwszego, boga którego wyznawały siostry. Jak Khorne się dowiedział, dziewczyny były bardzo religijne, i często chodziły na modły do świątyni Pierwszego.

Sam nie mógł rozpoznać z jakiego stworzenia pochodzi futro, ale to przecież Syrantia, miasto Medrców i Wielkiej Biblioteki. Na pewno znalazłby jakiegoś specjalistę. Ale o tej porze, Wielka Biblioteka była już zamknięta, udał się więc do świątyni Pierwszego.


W podupadającej świątyni był tylko jeden kapłan, ogolony na łyso mężczyzna zwany Opiekunem.  Po krótkiej rozmowie, Khorne dowiedział się, że dziewczyny faktycznie tutaj przychodziły na modły, głownie za dusze zmarłych rodziców. Opiekun pokazał również ciało Denery, które starał się zabalsamować, by okryć okaleczenia. Khorne stwierdził, że skóra została ściągnięta w mistrzowski sposób. Później Khorne powęszył jeszcze trochę po mieście, głównie w okolicy pogoni za porywaczem, udał się pomodlić o zdrowie Anastazji i udał się na spoczynek.

Skoro świt udał się nasz bohater do Wielkiej Biblioteki. Odnaleźć specjalistę od futer zwierząt pomógł mu za trochę grosiwa pewien rudy młodzieniec, zajmujący się tutaj sprzątaniem. Specjalistą był jakiś nieciekawy człowiek o imieniu Enerius, który nie okazał się jednak zbyt przydatny. Khorne wyszedł szukać chłopaczka do ogrodu by wypytać się o innych specjalistów, ale natrafił tutaj przy okazji na Velestiosa Starego, emerytowanego Mędrca z Wielkiej Biblioteki. Jako, że Khorne to dobrze wychowany barbarzyńca, starzec polubił podczas rozmowy naszego młodzieńca. Zidentyfikował też futro - należało ono do Królewskiej Małpy z Wyspy Kanibali. A jako, że to bardzo rzadkie zwierze w tych okolicach, na pytanie kogo byłoby stać na kupno takiego stworzenia, Velestios wskazał na Arenę. tam zawsze było pełno dziwnych i egzotycznych zwierząt.

Khorne udał się więc tam na Arenę. Udało mu się tam w końcu od jednego z karmicieli zwierzą dowiedzieć o małpie. Nazywała się Tugg, ale była już stara. Jako, że opłata dla pracowników Areny rządziła się swoimi własnymi pokrętnymi prawami, inny stary pracownik (Ndami z Sawanny) stał się właścicielem Tugga (i dwóch innych bestii). Starzec ze zwierzętami odszedł na zasłużoną emeryturę i zamieszkał poza miastem w starej willi.

Khorne oczywiście ruszył tam szybko. Willa była faktycznie stara i zniszczona, zaś ogród wyglądał bardziej na miniaturową dżunglę. Szybko też został przywitany przez tygrysicę i lwa. Kiedy starał się wycofać do starego domu, przywitał go stary pomarszczony bezzębny człowiek o czarnej skórze.

To był Ndami i dwa pozostałe jego zwierzaki, tygrysica Dharma i lew Roghro. Barbarzyńca dowiedział się, że Tugg zmarł jakiś miesiąc temu, ale na drugi dzień pojawił się tutaj jakiś łysy kapłan jakiegoś Jedynego, i zapłacił za ciało małpy. Nieznajomy oferował 100 księżyców, i twierdził, ze chce pochować stwora. Jako, że dwa stare koty same się nie wykarmią, starzec przyjął ofertę.

W tym momencie Khorne i zwierzęta zostały zaatakowane przez stado wron. Jako, że miecz nie okazał się zbyt skuteczną bronią na ptaszyny, barbarzyńca wyrwał pobliskie drzewko i zaczął nim wywijać. Ale prawdziwą bohaterka okazała się tygrysica, która w morderczym szale zaczęła skutecznie rozrywać ptaszory.

Po walce okazało się, ze większość tych wron to niespotykane tutaj gatunki. Na dodatek wszystkie były... zabalsamowane! To martwe zwierzęta zaatakowały naszego bohatera. Plugawa Magia!

Khorne wiedział co ma robić. Ruszył do świątyni Jedynego, by dobrze rozmówić się z Opiekunem na temat sióstr, martwej małpy i innych plugawych latających stworów. Tymczasem przyciśnięty Opiekun powiedział... że sprzedał ciało małpy jakiemuś Mędrcowi z Wielkiej Biblioteki. Zarzekał się, że nie ma nic wspólnego z plugawymi stworami, bo ich religia nakazuje przeprowadzanie zmarłych na drugą stronę, a nie sprowadzanie ich z powrotem, co by było bluźnierstwem. Khorne postanowił więc zawierzyć Opiekunowi i ruszył do Wielkiej Biblioteki. Wcześniej jednak otrzymał  od Opiekuna Światło Pierwszego, lampę z brązu zawieszona na łańcuchu, która miała mu pomóc w walce z plugastwem.

W Wielkiej Bibliotece odnalazł Velestiosa Starego i starał się dowiedzieć, kto zna się tutaj na grabarstwie lub balsamowaniu. Dowiedział się, że jest jeden utalentowany mistrz, Enerius. Ten sam, który wcześniej spławił naszego bohatera. Z latarnią w dłoni ruszył ze starcem na poszukiwanie Eneriusa. Gdy ten spostrzegł naszego herosa... najwyraźniej spanikował i zaczął uciekać.

Pogoń nie była łatwa. Khorne natrafiał na pozamykane drzwi, tajne przejścia, tunele pełne ciemności i przerażających szeptów, spadające balie z kwasem, ożywione zmumifikowane lamparty, zmumifikowaną wielką ośmiornica, i nawet na samego Tugga. W końcu dotarł do tajemnej sali pełnej zakazanych ksiąg, dziwnych cieni, nagą Anastazję leżącą na jakimś ołtarzu... i na nagiego obłąkanego Eneriusa, po którego ciele pełzały plugawo dziwne słowa. Stało się jasne, że Enerius jest Skórokradcą, a skórę biednych dziewczyn wykorzystywał do oprawiania plugawych ksiąg. Wywiązała się heroiczna walka.

Walka nie należała do łatwych. Cienie okazały się niewrażliwe na atak miecza, a świątynna lampa co prawda szybko je niszczyła, ale cienie się odradzały. Rozwiązaniem okazało się palenie półek ze starymi księgami. Eneriusa wspomagały zaś przerażające moce, ale całe szczęście on, w przeciwieństwie do cieni, był bardzo wrażliwy na miecz dzierżony przez Khorne.

Tak jak Khorne miał w zwyczaju, wyniósł kolejną porwaną damę z niebezpiecznego miejsca, zostawiając za sobą pożar Wielkiej Biblioteki, który szybko strawił całe miasto...

Żartuję, spaliła się tylko zawartość tajemnej sali.

Kolejna przygoda zaliczona, tym razem przygoda dostępna też po polsku. Zeszło nam ponad trzy godziny, i ogólnie dobrze się bawiliśmy. A to bardzo ważne, bo...

Tak liniowego potworka z "plotproofami" dawno nie prowadziłem. Po prostu przygoda cierpi na syndrom "jak nie wyjdzie rzut na przeszukiwanie, to koniec sesji", i by to naprawić, przygoda pisze wprost: "A jak im nie wyjdzie rzut, to wejdzie enpecet i to znajdzie".

Z drugiej strony, ta przygoda to samograj, jeżeli gracze nie zaczną specjalnie psuć sesji, wydziwiać, srać na zwłoki oskórowanej kurtyzany, wymyślać teorie spiskowe o których nie pomyślałby nawet Fox Moulder, lub mordować każdego napotkanego kapłana i mędrca, to przygoda idzie od punktu A, do punktu B. I koniec.

W przygodzie znajdziemy i pościgi (wersja 2.0 oczywiście), i debaty (wersja 2.0 oczywiście), i walkę. Czyli wszystko to, co powinno być w pulpie. Jak już wspomniałem, sama przygoda i historia nie jest też jakoś wymagająca. To poziom pulpy, i to tej niskiej pulpy.

Co, przypomnę, nie zmienia to faktu, że gracz bawił się na sesji wyśmienicie. I o to chyba chodziło, prawda?

Sam Khorne dorobił się pierwszego rozwinięcia, co poszło na Przekonywanie i Spostrzegawczość (teraz poziom k6). Lampa, jakkolwiek drogocenna (i skuteczna), została przekazana Anastazji (bo Opiekun... odszedł ze Świątyni Jedynego). Natomiast karta hulanki... Do Khorne dołączył Kurt, rudy zamiatacz z Wielkiej Biblioteki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz