środa, 31 grudnia 2014

[Recenzja] Pomocnik Mistrza Gry


Koniec roku się zbliża, ale zamiast pisać podsumowanie, chciałbym napisać o pewnym projekcie. Projekcie, który raczej przeszedł niezauważony w mainstreamie, o projekcie, o którym nikt nic się nie wypowiadał, nie przybliżył z czym to się je, ani nikt nie napisał recenzji. Co najwyżej pojawiły się suche notki na Polterze, które i tak większość przeoczyła.


To o nim będzie tutaj mowa.

Jest to baza online do zapisywania notatek, tworzenia bohaterów niezależnych (+szybki generator), oraz miejsc. Wszystko w jednym miejscu, a na dodatek jest możliwość drukowania poszczególnych elementów, oraz dzielenia się z bazą danych z innymi naszymi graczami. Coś, co raczej nie kojarzę z polskiego podwórka erpegowego (na podobnych zasadach działał program od WotC, z którego to korzystałem często i gęsto jak prowadziłem czwartą edycje; tylko tam, musiałem mieć do tego subskrypcję, a tutaj jest to za darmo) .

Program jest prosty, obsługuje się go z przeglądarki, generator pozwala nam na szybko tworzyć anioły, skazanych i upadłych z szybkością 4 sztuki na minutę. I właśnie ten generator jest jedną z fajniejszych opcji. Klik, klik, klik, i Beamhitron z Radoszielem stworzony.

Wszelkie wykresy i statystyki pozwalają nam szybko określić, ile mamy skrzydlatych w Świątyni, ilu pochodzi z jakiego Zakonu, ilu posiada jaką pieczęć. Przy okazji program ładnie nam powie, jakie stanowisko jeszcze nie jest obstawione.

Kolejna fajna rzecz, to możliwość publicznego udostępnienia naszej bazy danych. Przy czym mamy możliwość określenia, kogo udostępnimy, i na jakim poziomie wglądu. Przy tym nasza baza danych wygląda fajnie, a możliwość przypisania obrazka (który to po naciśnięciu pojawia się w całej okazałości) do każdego z bohaterów niezależnych pogłębia tą fajność.


Z innych zastosowań, mamy jeszcze symulator epickich starć, podgląd na całą galerię bohaterów, oraz wydrukowanie wizytówek (mini-kart) z postaciami. Podobnie jak z bohaterami niezależnymi, możemy postąpić z ważnymi miejscami w naszej Kronice, oraz prowadzić dziennik MG.

Oczywiście, projekt nie jest stworzony przez megakorporację, czy inny sztab 100 programistów. Brakuje w nim kilku elementów, które by poprawiły jeszcze fajność. Oto moja nieskromna lista życzeń na przyszłość.

  • Zakładka dla Natchnionych (i ich odpowiedników od innych sił), oraz innych śmiertelników. Wiem, że ludzie to tylko tło, ale zdarza się, że jednak jakaś jednostka się wybije, jakiś anioł bardzo polubi swojego natchnionego, albo jakiś anioł złączy się w niebezpieczny związek ze śmiertelnikiem.
  • Zakładka dla Bohaterów Graczy, z dodatkową możliwością dopisania typowych dla nich cech.
  • Możliwość sortowania udostępnionej bazy danych, by podgląd był bardziej czytelny. Oddzielenie na przykład aniołów od skazanych, podział na Zakony, podział na stanowisko.
  • Możliwość dodawania mniejszego obrazka dla bohaterów, który będzie wyświetlany na podglądzie, oraz wyświetlanie innego obrazka po kliknięciu na danego bohatera. Po prostu wymiarowanie fajnej dużej ilustracji nie zawsze się sprawdza, i potrafi ścinać głowę, czy cokolwiek innego. ale też ważnego.
  • Jedno kliknięcie, by ustawić wszystkich bohaterów na jednym poziomie dostępu we wglądzie. Teraz, jeżeli stworzę np. 20 nowych aniołów, to każdego muszę udostępniać osobno.
  • Fajnie, jakby program po każdej zmianie poziomu udostępnienia, nie wracał na górę. Przy ponad 50 bohaterach jest to upierdliwe.
  • Dodanie sortowania, by mieć wgląd kto na jakim poziomie jest udostępniony do wglądu. Albo chociaż zastąpienie tych mało czytelnych cyferek czymś innym.
  • Nie korzystam z drukowania wizytówek, ale zauważyłem, że imiona bohaterów wyglądają dobrze na komputerze, ale na wydruku pojawiają się one na wielkich prostokątach, co psuje wizualny efekt. Możliwe, ze to wina przeglądarki czy czegoś innego, ale jeżeli nie, to fajnie by było to poprawić.
I chyba tyle. Warto obczaić, nawet jeżeli ktoś nie gra w AA. A przy okazji, Szczęśliwego Nowego Roku. Widzimy się w 2015!

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Historia Postaci - Pobawmy się w Pytania


Część z Was pewnie się orientuje, że nie przepadam za dużymi historiami postaci. Ot, 17-stronicowe elaboraty opisujące każde ważniejsze wydarzenie 20-paroletniego bohatera, który może paść trupem w pierwszej godzinie na pierwszej sesji, uważam za potencjalną stratę czasu. Stratę czasu gracza, który włożył w to serce. I MG, który musiał przeczytać te szyndlerostwo.

Lubię kilka konkretów, dwa-trzy zdania, jedno jakieś ważne wydarzenie, oraz pozostawienie pewnej białej karty, którą można uzupełnić już na trwających sesjach. O co mi chodzi, posłużę przykładem.


Zakładam, że większość z nas zna Hana Solo. Co o nim wiemy (oglądając tylko pierwotną wersję Nowej Nadziei)? Jest właścicielem (tak twierdzi) najszybszego statku w galaktyce, wyrzucił towar niejakiego Jabby (who the fuck is Jabba?), jest bezlitosnym mordercą który pierwszy strzela, i nie wie co to jest parsek. Koniec. Kropka. To, że swój statek wygrał w karty od niejakiego Lando, dowiadujemy się na 9 sesji. I tyle. Ale właściwie ten wpis nie o tym.

Szykuję się do kampanii w Warhammera w jedyną słuszną edycję (czyli w III). Trzecioedycyjna kampania "Wewnętrzny Wróg" ma fajny patent, który nazywa się "Background". Niby nic odkrywczego, ale każde takie tło postaci podaje kilka pytań, na które odpowiedzi kształtują osobowość naszego bohatera, opisują jego przeszłość, wiążą ją z innymi bohaterami graczy i bohaterami niezależnymi. Jak dla mnie, fajny patent (podobny trochę do tego co oferuje Apocalypse World przy tworzeniu postaci).

Jak zwykle, przykład o co w tym wszystkim chodzi chodzi.

Na drużynę składa się troję bohaterów, parówa party w postaci:

- Bursztynowy Uczeń Czarodzieja, Uczony z Ostlandu
- Łowca Nagród, Szlachcic z Hochlandu
- Hiena Cmentarna, Banita ze Stirlandu

I teraz każdemu z moich graczy daję pięć pytań związanych z ich profesją, tłem, pochodzeniem i z dwoma pozostałymi towarzyszami podróży. Poniżej, te pytania:

Uczeń Czarodzieja:

1. Należysz do pewnego małego stowarzyszenia uczonych. Jak się nazywa Stowarzyszenie i czym się ogólnie ono zajmuje?

2. Maruderzy Chaosu najechali twoją wioskę i brutalnie na twoich oczach zabili kogoś tobie bliskiego. Kto to był? Dlaczego ktoś obwinia ciebie o śmierć tej osoby?

3. W Kolegium ktoś bliski tobie został oskarżony o zgłębianie mrocznych tajemnic. Poprosił ciebie o pomoc w ucieczce. Co zrobiłeś? Kto to jest? Czy on dalej żyje?

4. Dlaczego postanowiłeś przyłączyć się do pewnego łowcy nagród i wyruszyć z nim na szlak? Jak długo się znacie? Jak się poznaliście? Czy mu ufasz?

5. Wpadłeś w pewne tarapaty, ale pomógł ci pewien młodzieniec, który okazał się banitą. Co to były za kłopoty? Jak ci pomógł? Wyruszyliście dalej razem w dalszą drogę, dlaczego?

Łowca Nagród:

1. Pochodzisz z wpływowej rodziny szlacheckiej. Dlaczego straciłeś możliwość otrzymania ziemi i tytułów szlacheckich?

2. Miesiąc temu otrzymałeś zlecenie na złapanie dziewczyny która zabiła syna Freiherra (barona) Luthera von Leopolde. Gdy ją odnalazłeś, ze łzami w oczach opowiedziała, że została prze tego syna zgwałcona. Co z nią zrobiłeś? Jak potoczyła się sprawa? Jakie masz stosunki z Freiherrem?

3. Odbył się turniej strzelecki w małym miasteczku, w którym postanowiłeś wziąć udział. Dlaczego wziąłeś w nim udział? Jak zakończył się turniej?

4. Podróżuje z tobą pewien młodzieniec, który jest banitą. Zasłyszane plotki mówią, że wdał się w romans z córką pewnego szlachcica, i dlatego został wypędzony z rodzinnych stron. Wierzysz w te plotki? Dlaczego tak, albo dlaczego nie?

5. Pewien Łowca Czarownic interesuje się twoim towarzyszem, uczniem czarodzieja. Kim jest Łowca? Dlaczego się interesuje twoim towarzyszem?

Hiena Cmentarna:

1. Zostałeś wypędzony z rodzinnych stron, dlaczego?

2. Jakiś czas temu grupa oprychów obiła ciebie dosyć mocno i zostawili w rynsztoku. Ktoś jednak ciebie uratował, i zaprowadził pod swój dach. Kiedy doszedłeś do siebie, ten ktoś miał do ciebie prośbę. Kto to był? Co to za prośba? Chcesz ją spełnić, czy chcesz ją olać?

3. Pochodzisz z bardzo biednej rodziny. By przeżyć nadchodzącą srogą zimę, ojciec sprzedał komuś twoją młodszą siostrę. Co o tym myślisz? Uważasz to za słuszne, czy nie? Komu sprzedano siostrę? Jest możliwe, że żyje?

4. W pewnym miasteczku był list gończy, który zerwałeś i ukryłeś przed łowcą nagród. Dlaczego?

5. Czarodziej z drużyny gdzieś tam wspomniał nazwę jakiegoś Stowarzyszenia. Słyszałeś o tym Stowarzyszeniu. Pytanie tylko, co słyszałeś?

Chyba wszystko jasne? To do następnego wpisu.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Opowiedzmy sobie wspólną historię, czyli mojszyzmy erpegowe odcinek 1645

Randis Albion, Storytelling
(tl;dr na końcu)

Biorę każdego z graczy z osobna na stronę, i pytam każdego z nich w tajemnicy przed innymi, czym chce grać.

Tosiek: Paladyn Artur Kryształowy z Czasowic, a tak naprawdę zamaskowana Pajęcza Królowa!
Alojzy: Magomechanik Ignacy Bucik, a tak naprawdę szpieg Jesiennych Molochów z Deszczowych Monastyrów!
Gerwazy: Niziołek Monty P. Kucharz, a tak naprawdę strażnik Numerycznej Tablicy Ohydnego Półmroku!
Helga: Wincenta Piekarz, zwykła plebejuszka pierwszego poziomu z własną winnicą, a tak naprawdę Ogar Nadchodzącej Apokalipsy.

I gramy.

Na trzeciej sesji padł trupem Ignacy Bucik. Na czwartej sesji Tośkowi znudził się paladyn i stworzył inną postać. Po piątej Gerwazy wyjechał do Irlandii. Szósta nigdy się nie odbyła.

Tajemnice bohaterów nie zostały odkryte.

Dzisiaj o tajemnicach, wychodzeniu na stronę, wyciąganiu konsekwencji i ogólnie o tym, co mnie osobiście przestało się podobać w symulacjoniźmie, oraz powoływaniu się na odgrywanie postaci i realizm. Odcinek "Moda na Fundom" numer 1645, w którym do Beamhitrooke Idologan dalej się zastawia, z kim jeszcze nie uprawiał sesji.

Jestem takim erpegowcem, dla którego od jakiegoś czasu pierwszeństwo ma opowiedziana historia. I to opowiedziana przez wszystkich przy stole. Jako gracz, lubię wiedzieć w miarę o wszystkim co się wydarzyło na sesji. "Problem" w tym, że ludzie są przecież różni, różne jest podejście do grania, różne są preferencje i oczekiwania co do sesji. W większości przypadków jeżeli trafiają mi się gracze z dużym stażem, powołują się na realizm, na "MG ma zawsze rację", na wychodzenie na stronę, na wyciąganie konsekwencji, na zachowawcze granie i na odgrywanie. Jakiekolwiek próba odstępstwa powoduje u nich przerażenie na twarzy i szok psychologiczny (sławetny okrzyk z Ekspowiska: TO JEST CHORE!). A przecież nie taki diabeł straszny, jak go malują.

TAJEMNICE BOHATERÓW GRACZY

Utarło się, że jeżeli postać gracza ma jakąś tajemnicę, to broń boże, niech gracz nie mówi o tym innym graczom. Utarło się, że MG powinien zabierać na stronę graczy którzy się rozdzielili. Utarło się, że tajemnice i niedomówienia są fajne.

Są fajne. Są gracze którzy tym się właśnie jarają na sesjach. Ale też są gracze, tacy jak ja, którzy po prostu tego nie lubią. Dla takich jak ja, to czytanie książki po łebkach. Oczywiście, każda strona ma swoje argumenty, pozwolę więc sobie odpowiedzieć na hipotetyczne niektóre z takich argumentów.

Jeżeli znasz tajemnicę postaci innego gracza, przestajesz odgrywać swoją postać realistycznie i powołujesz się na wiedzę, której nie powinieneś znać.
Część graczy na pewno tak będzie robić. Ale no właśnie - tylko część. Znając motywacje innych bohaterów, łatwiej będzie mi grać pod tą motywację. Czyli podczas gry powołam się na wiedzę o której nie wie mój bohater, ale jako gracz, i to w celu stworzenia lepszych scen i historii. W drużynie jest zdrajca? Super, na każdym kroku mogę podkreślać, jak mu ufam i wierzę w niego, oraz że uważam go za najlepszego przyjaciela. Ktoś należy do znienawidzonej sekty? Wspominam więc od czasu do czasu o tej sekcie w luźnych rozmowach i podkreślam, jakich okropieństw się dopuścili. Jeden z bohaterów chce mnie wciągnąć w pułapkę? Daję się, bo i czemu nie?

No ale wychodzenie na stronę jest fajnie, gracze mają swoje pięć minut, czują się ważni, mają swoje wątki.
Nie wychodząc mogą mieć dokładnie to samo. A na dodatek, lubię słuchać jak inni też grają. Lubię być świadkiem cudzych scen, nawet jeżeli trwa taka scena 15-20 minut. Jasne, można się powoływać, że wtedy reszta się nudzi (a wychodząc z kimś na stronę, to reszta się nie nudzi?), ale wierzę, że to problem egocentryzmu i kompleksu prima baleriny. Jest oczywiście dla mnie kilka fajnych patentów które pozwalają się lepiej zaangażować innym graczom w cudzych scenach. W Tenra Bansho Zero gracze nagradzają "występ" innych graczy specjalnymi punktami. W Vampire: The Requiem 2nd Edition czy Bliss Stage gracze mogą (a nawet muszą) przyjmować rolę enpecetów. W czasie jakiegoś pojedynku czy innego konfliktu, można oddać rzuty adwersarza bohatera w ręce innego gracza. Technika fishingu która pozwala kierować pytania do innych graczy o sprawy które mają dotyczyć postaci gracza, też jest fajna.

No ale mina graczy którzy dowiadują się, że Walduś jest członkiem tajnej grupy zabójców-masarzy Hamssassinów, bezcenna!
Trudno tutaj polemizować. Co kto lubi, doceniam to, ale jednak wolę inne priorytety na sesji :)

ZACHOWAWCZA GRA

Nie lubię i już. Nie lubię systemów, w których "realizm" powoduje, że jedyny sensowny styl gry polegałby na tym, że siedzi się zabarykadowanym w domu pod bezpieczną kołdrą. Nie lubię systemów, które głoszą, że promują "mondre granie", a później 200 stron to opis mechaniki walki, bojowych atutów i 700 sztuk broni. Tylko po to, byś w pierwszej rundzie padł trupem, gdybyś przypadkiem chciał walczyć. Nie lubię jak przychodzi do mnie gracz skrzywiony graniem u kolesia-dyktatora wyznający zasadę "dopieprzyć graczom na maksa, o to chodzi w tr00 rypygy" (bo złe granie i nawyki wypaczają). Nie lubię, jak ludzie głoszą, że "RPG to nie Game, tylko Role Playing", a później powołują się na wyciąganie konsekwencji.

Wyciąganie konsekwencji moi drodzy to jeden z większych elementów "Game", jaki istnieje w RyPyGy. IMO oczywiście, by nie było.

Rozumiem, są fani-militaryści, są fani survivalu, są fani super-realizmu. Ale znowu: ja się do nich nie zaliczam. Tłumaczenie "powiedziałem Józiowi, by tam nie zaglądał swoją postacią, ale zajrzał, więc jego postać zginęła" dla mnie jest nudne. Oraz zachęca do jazdy na torach i temperowaniu swoich graczy (jak zawsze IMO).

To nie tak, że lubię bohaterów z "głupotą heroiczną" (powiem szczerze, że dla mnie zabójca trolli to jedna z nudniejszych profesji do odgrywania, jak i dających możliwości fabularne). Ale nie lubię też paranoików (złe sesje bolą całe życie). Po prostu - jeżeli gracz chce grać najlepszym szermierzem na świecie, a jest dopiero na początku tej drogi (poziom 1), to gdy już na pierwszej sesji ma okazję trafić na obecnego najlepszego szermierza na świecie (poziom 666), to liczę, że bohater go wyzwie. Zrobi głupotę godną typowego, młodego, narwanego bohatera powieści awanturniczej.

I nie, nie zrobiłbym tego, co jest takie modne w światku erpegowych wyciągania konsekwencji. Nie zabiłbym takiego bohatera. Porażka według mnie, powinna być motorem napędowym kolejnych scen, sesji i motywacji bohatera, a nie być Game Overem. Chociaż fanatykiem tego stwierdzenia nie jestem, i wiem, że czasami po prostu nie ma bata i postać musi pójść do piachu.

REALISTYCZNE ODGRYWANIE

"To nie to, że tak chciałem, tylko tak by zrobiła moja postać". Znacie? Na pewno. Temat rzeka, na dodatek powracający co jakiś czas. Ale spójrzmy brutalnej prawdzie w oczy. Nie ważne jaka będzie twoja decyzja, to będzie właśnie zawsze twoja decyzja, a nie twojego wymyślonego awatara. I znowu - część ludzi lubi właśnie tak się bawić i powoływać na zachowanie swojego bohatera i realizm. Ja jednak wyznaję zasadę, że ludzie (i nieludzie) to nie monolity, które wstają rano, i twierdzą "jesteśmy dobrzy na maksa i chuj". Gracz grający dobrym Jedi, który sięgnie po Ciemną Stronę by kogoś uratować, jest ciekawszym dla mnie przypadkiem, niż tysięczny gracz grający przedobrym Jedi, który tak cholernie będzie trzymał się Jasnej Strony, że nawet nie będzie puszczał bąków. Zabójca trolli uciekający z placu boju jest ciekawszy dla mnie (bo zachowanie zaczyna rodzić pytania), niż tysięczny zabójca trolli robiący dokładnie to samo co każdy inny z pozostałych 999 zabójcy trolli spotkanych wcześniej na innych sesjach. Herezja? A do diabła z tym :)

A tl;dr?

- Nie lubię jak MG wychodzi z graczami na stronę.
- Lubię znać tajemnice postaci na sesji, by lepiej zrozumieć fabułę i motywy bohaterów (i graczy).
- Nie lubię, gdy gracze grają bardzo zachowawczo.
- Nie lubię zabijać bohaterów graczy, kiedy faktycznie nie muszę tego robić.
- Konsekwencje powinny napędzać kampanię, a nie ją kończyć.
- Nie lubię krycia się za sloganem "to nie ja, to moja postać".

poniedziałek, 15 grudnia 2014

[Edge of the Empire] Pomoc dla moich graczy

Poniżej informacje dla moich graczy. Są spoilery do przygody The Jevel of Yavin, więc niech potencjalni inni gracze nie czytają tego.

Wszystko co wiecie do tej pory, czyli kto jest kto:

Val
Val to wasz kontakt i informator, załatwił wam zadanie na Bespin.

Arend i Aris Shen
Arend Shen to wasz główny zleceniodawca (pracuje w Urzędzie Podatkowym w Mieście Chmur). Aris to jego córka, i żona Vorse Tabarith, gangstera który zainteresowany jest klejnotem.

Kaltho Hutt
Kaltho Hutt to jeden z licytatorów. Wielki smakosz, oraz kajidic z Nar Shaddaa. Towarzyszy mu ochroniarz/łowca nagród i imieniu Kerek, oraz służący Bothan i droid protokonalny. Jego osobisty kucharz Bos Na'doa obecnie gotuje dla swojego pana (i okazjonalnie dla gości) w Trzech Beldonach.

Kerek, ochroniarz Kaltho
Bos Na'doa, mistrz kuchni

Shreya Ordassa
Shreya jest licytatorem i mało co o niej wiadomo, oprócz tego że jest powiązana jest z naukowym środowiskiem, oraz że współpracuje z siostrą Ellendry.

Pos Podura i Mil Mikkir
Pos Podura jest młodym Twi'lekiem oraz jednym z licytatorów. Jest pracownikiem średniego szczebla w firmie ThoraTech.

Mil Mikkir jest licytatorem. Pochodzi z bogatej i wpływowej rodziny, sam stoi na czele korporacji zajmującej się budownictwem. prowadzi interesy z samym baronem administratorem Lando Calrissianem.

Zekra Fol
Zekra Fol jest licytatorem. Pracuje (i jest równocześnie jest przedstawicielem na licytacji) OREMC, korporacji górniczej.

Elaiza
Elaiza jest licytatorem. Ponoć obrzydliwie bogata starsza pani, która nie ma co z pieniędzmi zrobić. Ale tak naprawdę nic o niej nie wiadomo.

Vorse Tabarith
Gangster stojący na czele kryminalnego syndykatu, licytator i mąż Aris. Lubi zaglądać do kielicha, a jedzy ludzie wyróżniają się czarnymi płaszczami i goglami. Niejaki Twi'lek pracujący dla niego (Faa'i Lethax) chce ponoć przyłączyć się do Kaltho.

Lobot
Lobot odpowiedzialny jest za ochronę Miasta w Chmurach, i jest głównym zagrożeniem dla slicerów chcąc włamywać się do systemów informatycznych.