sobota, 27 września 2014

Śpiąca Królewna - Historia Prawdziwa (z gwałtem w tle)


Kiedy urodziła się piękna Zellandine, na przyjęciu z okazji jej przyjścia na świat pojawiły się trzy boginie. No jak to w takich bajkach bywa, każda z nich miała dać dar naszej bohaterce, ale Temita, jak to na boginię sprawiedliwości przystało, wkurzyła się bardzo. Albowiem została potraktowana niesprawiedliwie, i dostała gorszy zestaw sztućców do pałaszowania z talerza, niż jej towarzyszki. I gdy Ejlejtyja obdarowała małą pociechę zdrowiem i dobrą reputacją, to Temida rzuciła swą straszną klątwę. Gdy dziewczę dotknie pierwszy raz lnu zwyczajnego, ukłuje się i zapdnie w sen wieczny. Wtedy to trzecia bogini, czyli Wenus, wbrew parszywym plotkom jakie można usłyszeć w innych legendach i mitach, że to straszna suka dla innych młodych i pięknych dziewcząt była, postanowiła pomóc w przyszłości młodej pięknej kobiecie przezwyciężyć klątwę.

Zellandine rosła i piękniała. I tak pewnego dnia poznała przystojnego rycerza, co zwał się Troilus. Zakochali się w sobie. No ale wiecie jak to było w XIV wieku. Młodzieniec musiał udowodnić, że jest wart księżniczki i połowy królestwa, więc wyruszył na serię questów pobocznych i jednego wielkiego questa zwanego Grailem (przy okazji dobijając do poziomu 10). Ale w tym czasie, co nasz dzielny rycerz zabijał niewierne psy przy pomocy miecza "Miłosierdzie" i pochodni "Oczyszczenie z Grzechów", nasza piękna Zellandine znalazła len zwykły. Na efekty nie trzeba było czekać długo, i sikorka jak stała, tak legła na ziemię i zaczęła chrapać w najlepsze.

Zrozpaczony ojciec zamknął więc dziewczę w wieży. A zamknął ją nagą (no dobra, zostawił jej pierścień). I tylko dostać się tam można było przez jedno okno. Jak widać ludzie z rozpaczy robią naprawdę dziwne i głupie rzeczy.

No ale Troilus skończył w końcu grindować na mobach, zakończył kilka raidów i z nachapanym goldem wrócił do swej wybranki. A tu ZONK! Ani schodów, ani windy, najbliższa stacja GOPR 1000 kilometrów dalej. Całe szczęście z pomocą przyleciał Zefir (ten od homoseksualnego trójkąta Apollo-Zefir-Hiacynt), i pomógł naszemu herosowi dostać się do wybranki.

No i teraz tak, nasz dzielny rycerz stoi jak ta durna pała i gapi się na nagie piersi i piękną kibić (i pewnie też na tonę gówna, gdyby to była powieść realistyczna, lub przynajmniej jesienno-gawędziarska). Sztuczne oddychanie nie działa, podobnie inne algorytmy BLS i ALS. No i tak lata wokół niej, maca, a kuśka reaguje coraz bardziej. Biedny rycerz nie wie, że to Wenus podsyca jego żądze.

No to gwałci.

I...

Nie przynosi to efektu.

Troilus więc wychodzi jak wszedł (a mógł się zabić rzucając z okna), ale wcześniej podmienia pierścienie. Możliwe, że z powodu palącego wstydu jaki nim targał, już tam nie zaglądał na darmowe numerki. Ale tak między nami, bardziej prawdopodobne było to, że Zefir miał go w dupie (ewentualnie patrząc na już wcześniej wspomniany mit o Hiacyncie, Zefir nie miał w dupie Troilusa, i dlatego współpraca przestała się układać). Historia mogłaby się tutaj zakończyć.

Ale minęło 9 miesięcy. Narodził się śliczny mały synek. I się drze. Matka leży jak naćpana, a dzieciak chce cycusia i mleczka. Jako że berbeć po narodzeniu jest prawie tak samodzielny jak legendarny Katan, rusza na poszukiwanie żarła. Znajduje więc palec i zaczyna ssać i ssać. A tu nic nie leci. Ssie więc bardziej i bardziej. A tu dalej nic nie leci. Ssie więc tak mocno, jak półboskie płuca pozwalają.

I wysyca drzazgę z lnu zwykłego.

Zellandine się budzi i rozpacza nad utraconą cnotą, ale po pierścieniu poznaje, że to jednak był jej jedyny. I jej przechodzi.

Koniec. Znaczy później żyli długo i szczęśliwie. Ale to już nudne jest.

Na podstawie romansu rycerskiego Perceforest, a konkretnie Historii o Troilusie i pięknej Zellandine. XIV wiek. Pierwsza znana wersja historii o Śpiącej Królewnie.

PS. A Wenus nie mogła wysłać sms'a do Troilusa - Wyssij drzazgę ośle?

środa, 24 września 2014

Beamhit Zalicza - Eryi's Action


Hej hej! No zobaczcie jaka piękna śliłaczna platformówka dla dzieci! Kolorowa, wygląda na łatwą, takie Mario dla 5-latków. No zobaczcie ten słodki screen poniżej:


WRONG!

Eryi's Action to gra nazwana przez wielu trollingiem. Wielu płakało, połamało klawiatury, joypady, powiesiło się i zasypało internet postami rozpaczy "I don't know how to beat level 2 !!1!!!! HELP ME!111111!1!!!1!".

Ale po kolei. Historia jest taka, że naszej głównej bohaterce Eryi ktoś ukradł melona na którego miała ochotę. I tak nasza dzielna bohaterka rusza w świat, by przez 12 poziomów w stylu Mario dobrze się bawić i odzyskać owoc. Problem w tym, że gra kopie w jajca z siłą atomówki (dziewczyny niech sobie za jajca wstawią to, co ich najbardziej boli). Gra miażdży tym, że można ją przejść w 20 minut. W teorii. W praktyce ja ją przeszedłem w 4 godziny tracąc ponad 500 żyć. Niektórzy piszą, że w Dark Souls nie stracili tylu żyć co w tej grze.

Na naszej drodze czekają pułapki. Wiele pułapek. Pułapek, które atakują w najmniej oczekiwanym momencie. Na dodatek gra trolluje jak miło. Do tego stopnia, że 3-4 razy szukałem solucji na internecie, i po zobaczeniu co i jak, prawie krzyczałem: "CZY ICH KURWA POJEBAŁO! JAK MIAŁEM NA TO WPAŚĆ!".

Poniżej nagrany pierwszy poziom i przykład kilku niespodzianek.


Większa część gry to platformówka. Jest jeden poziom polegający na tym, że pływamy. Są też cztery walki z bossami, przy czym walka numer dwa to wyścig, walka numer trzy to klasyczna walka w stylu Final Fantasy (gdzie ma się 1 HP), a walka numer cztery udaje strzelankę w stylu bullethell. Czyli mamy różnorodność jak widać. Po drodze możemy zebrać 7 Diamentów (łatwiej powiedzieć, niż zrobić), co odblokuje nam tryb Ex. W tym to trybie mamy tylko 30 żyć (w normalnym trybie jest ich nieskończona ilość), i specjalnego bossa finalnego (ale to ja wiem już z internetu, nie jestem aż takim masochistą, albo poszukiwaczem +10 do e-penisa, by się męczyć w tym trybie). Gra normalnie chodzi po 20 złotych, kupować na własne ryzyko (a najlepiej dostać w jakimś bundlu).

Ocena? No, emocje były, polska natura "co, ja kurwa tego nie przejdę?!" aktywowana, sens życia stał się pełniejszy.


niedziela, 21 września 2014

Beamhit Zalicza - Urban Trial Freestyle


Urban Trial Freestyle (zaliczone na PC) to gra która ponoć wzoruje się na serii Trials Evolution (a w którego to nie grałem, bo Uplay uparcie chce mi to instalować po chińsku), więc zawierzę na słowo. Czyli mamy motocyklistę (jakiś macho-twardziel-anarchista) który zapindala na różnych poziomach w celu dojechania do mety. Podziwiamy herosa z boku (którym to kierujemy 4 przyciskami), a wyzwania główne mamy dwa. Musimy albo przejechać trasę w jak najkrótszym czasie, albo przejechać trasę wykonując jak najlepiej karkołomne wyczyny. Nasz przejazd oceniany jest w gwiazdkach (od 1 do 5). Jest to o tyle ważne, że dostęp do nowych poziomów otrzymujemy w zależności od sumy zebranych gwiazdek.

Urban Trial Freestyle - mój gameplay

Oprócz tego na planszach poukrywane są worki z kasiorą, którą to wydajemy na ulepszenia dla naszego mechanicznego rumaka, albo na ciuchy. Dodatkowo gra pozwala nam wziąć udział w pięciu specjalnych wyzwaniach (jak trasa ze zmienną grawitacją, albo rzut ciałem na odległość).

Teoretycznie całość da się zaliczyć (czyli przejechać wszystkie trasy) w jakieś 6-7 godzin. Ale żeby przejechać trasę na lepszym poziomie - potrzebujesz lepszego sprzętu. A musisz przejechać trasę lepiej niż przeciętnie, żeby odblokować nowe trasy. Efekt jest taki, że musimy powtarzać trasy w poszukiwaniu worków ze złotem, by kupować lepszy sprzęt, żeby uzyskiwać lepszy wynik znowu na tych samych trasach, by dostać dostęp do nowych tras. Takie tam sztuczne wydłużanie czasu gry.

Sam przeszedłem grę w 19 godzin, bowiem postanowiłem twardo zaliczyć każdą trasę na perfekt. Jeżeli jednak ktoś nie ma takiego zacięcia, to szybko odłoży tytuł.

Gra dała mi najpierw trochę radości, później to było już zaliczanie by zaliczyć. Wizualnie wygląda dobrze, chociaż jak na wesoły tytuł o wesołej jeździe na komarze, to w tle jest wiele przemocy, wybuchów, i wiele trupów (na przykład biedni policjanci w swoich wspaniałych radiowozach i helikopterach rozbijają się często i gęsto).

piątek, 19 września 2014

W odpowiedzi na "Fabuła Miażdży!"

Miało bycie szczucie cycem dla podbicia oglądalności ale jest Batman z Batbatem.


O mojszyzmach.

Zgadzam się z Furiathem, że erpegi pod względem fabularnych możliwości nie zastąpią normalnego stołowego erpega. Zresztą ponad dwa lata temu pisałem czemu nie lubię fabuły w CRPG: "Bo to nie jest moja fabuła. Jestem niestety starym erpegowcem, więc chciałbym mieć coś więcej do powiedzenia, niż to co oferuje "super-zajefajna-fabuła-wszech-czasów". Wiedźmin spotyka Vesnę Hood otoczoną zbójami i co? Albo pomoże, albo nie. Ale pomóc to on może tylko w jeden sposób, po munchkinowsku, rozwalając wszystko w drobny mak. Nie może zablefować, nie może zajść ich od tyłu, nie może udawać obłąkanego i toczyć piany z pyska. Ba, nie może nawet przyłączyć się do wesołej ferajny i zrobić wesołe gang bang w party bush zakończone bukkake na pannie Vesnie."

Otóż to, implementacja czegoś więcej niż Tnij lub Odejdź to zazwyczaj duże progi dla programistów. Progi które zazwyczaj przeskakiwane są jeszcze opcją Przekradnij się / Przekonaj / Zastrasz (a moderzy dorzucają Zgwałć / Daj Dupy). Gra komputerowa nie pozwoli ci bohaterem puścić (że tak wezmę przykład od Furiatha) donośnego bąka, by rozproszyć przeciwników czy Wielkiego Cysorza.

Lubię więc gry jak Eye of the Beholder. Po prostu szczątkowa fabuła pozwalała mi samemu dopowiadać relację w drużynie, czy inne fabularne bajery. Yep, będąc dzieciakiem i młodzieńcem miałem bardzo dużą wyobraźnię, często i gęsto dopowiadającą dodatkowe wątki i wprowadzające nowych bohaterów do fabuły ulubionych książek i filmów. Oraz gier. I tak grając w takiego Dooma II dopowiadałem sobie historię (Fantazja poziom Sakwan) o tym, jak mordowałem straszne demony które uwięziły Czarodziejki z Księżyca (Bo fantazja jest od tego, by kurwa bawić się na całego). Jasne, były tam jakieś plansze z wstawkami fabularnymi, ale to był czas kiedy mój angielski ograniczał się do "This is a dog", "Fuck you" i "My name is Radek".

Dzisiaj gry komputerowe podadzą mi wszystko na tacy. W większości przypadków nie muszę uruchamiać wyobraźni, by przeobrazić piksele w spaniały świat, a w pełni przedstawiona fabuła nie zostawi miejsca na interpretacje czy na dopowiedzenie dodatkowych elementów. Najwyżej sobie ściągnę moda pozwalającego strzelać do dzieciaków by było bardziej realistycznie. I nie, nie strzelam do dzieciaków w Fallout 3. Świadomość, że nie strzelam z mojego wyboru, jest fajniejsza, niż świadomość, że nie strzelam bo skrypty.

I teraz dochodzimy do zarzutu, że scenariusze znalezione w sieci są jak scenariusze gier komputerowych. A przy okazji w komentarzach pada ten przykład o pierdzeniu przy Inkwizytorze. I teraz będzie znowu bardzo IMO.

Scenariusze traktuję jako wytyczne, a zawsze mi się wydawało, że to na barkach MG (w klasycznym ujęciu) jest reagowanie na dodatkowe pomysły graczy. Bo scenariusz nie przewidzi tego, że gracz puści bąka. Ot, pamiętam taką przygodę z Potępieńca "Zagadka Ukrytego Klejnotu". Przygoda obiecywała melodramat, a postaci wesołego bombiarza Kaspara i młodej hersztki banitów Annalisy wydawały mi się na tyle ciekawe, że chciałem z nich zrobić coś więcej, niż Questa i przeszkadzajkę do osiągnięcia celu. No ale scenariusz miał mało z melodramatu i mało podawał na tacy rozwiązań, jak lepiej zapoznać bohaterów z tą dwójką (czytać: to byli po prostu antagoniści, inne gobliny), a kiedy gracze zabijali Kaspara i ścinali głowę dzierlatki to miałem łzy w oczach. Przynajmniej jej nie zgwałcili. Dzisiaj kiedy mam jednak większe doświadczenie i rozeznanie wśród swoich graczy, ta przygoda wyglądałaby pewnie inaczej. Nawet jeżeli przygoda jest napisana jak quest z gry komputerowej (na kilka lat przed tym, jak dostawaliśmy takie questy w CRPG).

Co do reagowania na poczynania graczy i wpływ ich na fabułę. Przypomina mi się firmowy scenariusz Beyond the Rim. Bohater Niezależny to kapitan statku Separatystów, który jest od ładnych paru lat ze swoimi ludźmi ukrywa się na pewnej planecie. Starszy facet ale dalej w pełni sił, paranoiczny, rządzi garstką ocalałych żelazną ręką. I nagle pojawia się ona, postać jednego gracza, młoda 17-letnia panna medyk. Gadka szmatka, kilka uśmiechów, flirt i wysoki rzut na podrywanie. W kapitanie przebudza się coś, o czym dawno zapomniał i dochodzi do gorącej nocy podczas której wyrzuca z siebie dwudziestoletnią samotność. I w tym momencie całe dalsze założenia scenariusza związane z ta postacią idą w pizdu. A przecież na boku nie ma wstawki "Co się stanie jak ktoś zaciągnie kapitana do łóżka?". Scenariusz przedstawia po prostu kolejne spotkanie, walkę i oskryptowaną reakcję kapitana. Jak w grze komputerowej.

Czy takie Diablo lepiej sprawdza się niż sesja w DnD? Być może, ale nie dla mnie. Nawet jeżeli sesja to po prostu ciąg walk, to po prostu któryś z graczy zawsze może puścić tego ważnego dla fabuły bąka w najmniej oczekiwanym momencie. Tak - Fabuła Miażdży. Nawet jeżeli w większości przypadków będę przedstawiał figurki na planszy. I dziwi trochę mnie, że jedyne typy graczy jakich spotkał Furiath to hardcorowi battlowcy lub maksymalni simowcy. Może tu leży też problem?

poniedziałek, 15 września 2014

[Recenzja] Sin City 2


Musieliśmy czekać 9 lat na kontynuację Sin City. Zdania co do filmu są jednak podzielone, o biust Evy "wybieram głównie role bardzo złych" Green z plakatu toczyły się boje i gównoburze, krytycy są oburzeni, jak tam można tyle bezsensownej przemocy uwalić w filmie. Ale moim skromnym zdaniem warto było czekać.

Jedynka mi się podobała, ale historia Dwighta (The Big Fat Kill) osobiście mnie przynudzała. W drugiej części historie są jak dla mnie bardziej wyważone względem siebie, ale z pierwszo-częściowymi historiami "The Hard Goodbye" i "That Yellow Bastard" może się równać tylko "The Long Bad Night". Zresztą Joseph Gordon-Levitt wyszedł w swojej roli kapitalnie.

Jako, że historie nie są chronologicznie przedstawione, powróci kilku starych znajomych (Mickey Rourke wraca jako ukochany przez wszystkich Marv, wraca też Jessica Alba jako mała śliczna Nancy (i dostaje swoją historię "Nancy's Last Dance"), jest też Dwight z nową twarzą (i moim zdaniem Josh Brolin wypada lepiej od swojego poprzednika), powróci też kilka postaci w rolach epizodycznych (Bruce Willis powrócił jako Hartigan, pojawiają się pannice ze Starego Miasta, czyli Gail, Miho, Goldie/Wendy), kilka epizodycznych postaci z pierwszego Sin City wraca w większych rolach (Bob i Mort, Manute). Nad wszystkim króluje złowieszczy Senator Roark (rolę powtarza Powers Boothe).

Oczywiście, pojawiają się nowe role i nowi aktorzy, którzy dają radę. Joseph Gordon-Levitt jako Johnny jest kapitalny, tak jak i jego historia. Eva Green jako tytułowa "A Dame to Kill For" (którą to częściej na ekranie podziwiamy w pełnym negliżu, niż ubraną) to klasyczna femme-fatale, piękna, przyciągająca kłopoty, zwodnicza. Cieszy epizodyczna rola Christophera Lloyda. Nawet Lady Gaga daje radę.

A tak mamy typową brutalną historię (Neo)Noir, której to mało uświadczymy w obecnej kinematografii (okey, przynajmniej ja nie zauważam). Opowieść o pożądaniu, zemście, i o tym że w takim miejscu jak (Ba)Sin City nie ma czerni i bieli (mimo, że wizualizacja mówi nam coś całkiem innego). Mocne kino bez pardonu. Jest ten film jak Dwight, który wali swoją byłą w pysk, a później się pieprzą. I jak w jedynce, Happy Endy są bardzo umowne.

Jeszcze raz - polecam.

Pomoc RPG - DIA


Ostatnio jako pomoc dla graczy w zrozumieniu tego kto jest kim w Świątyni, i kto pod kim służy (albo też, biorąc specyfikę systemu Armie Apokalipsy - kto pod kim leży), postanowiłem wykonać pomocny diagram. Oczywiście, można męczyć się Paintem, ale o wiele wygodniejszym narzędziem okazał się program DIA - małe narzędzie do rysowania diagramów struktury.

Efekt widać poniżej (oryginał waży 7 mega, tutaj wrzucam wersję dosyć pomniejszoną):


Jak widać mam rozrysowaną całą strukturę, oraz zaznaczone zależności Protektor ---> Wychowanka dla Zeruelitów. W połączeniu z programem dla MG (oraz z małą pomocą programu TokenTool) otrzymałem fajny zestaw do prowadzenia sesji i trzymania wszystkiego w należytym cyfrowym porządku.

Oczywiście, być może dla DIA znajdziecie też inne zastosowanie na swoich sesjach.

środa, 3 września 2014

Rysownicy Erotyczni - Michael Manning


Jak wiadomo (albo i nie), niesławny James Desborough tworzy erpega na podstawie niesławnego cyklu Gor. Kiedy piszę te słowa, trwa zbiórka na IndieGoGo. Ale nie o tym.

Ilustracje (jeżeli zbiórka się uda) ma rysować Michael Manning, rysownik związany ze sceną BDSM. Jego rysunki charakteryzują się prostą i ostrą kreską, i w większości przypadków tworzone są w czerni i bieli (czyli w takiej kolorystyce, jaką lubię). Manning więc stoi w moim rankingu obok J. Musiała i Grigbertza. Jeżeli kogoś interesuje, czy potrafi on rysować fantastyczne ilustracje, a nie tylko latex, piercing i bondage, to można sprawdzić jego rysunki do Pieśni o Nibelungach. Poniżej zaś kilka jego rysunków z tematyki BDSM (w sam raz do Armii Apokalipsy):










poniedziałek, 1 września 2014

[Armie Apokalipsy] Houserule - Punkty Glorii jako PD


Witam. Jak wiadomo, w Armiach Apokalipsy nie ma czegoś takiego jak PD za sesję. Ale sobie ostatnio dumałem nad rozwiązaniem dla tych, którzy tęsknią za takim rozwiązaniem.

Poniżej znajduje się tabela Punktów Glorii. W przeciwieństwie do podstawowych zasad, tutaj Punkty Glorii się kumulują (od 0 do 140). Anioł Zdobywając odpowiednią ilość PG, anioł otrzymuje różne nagrody. I tak, jeżeli zaczniecie grę świeżym Diakonem zrobionym według zasad podręcznikowych, to po zdobyciu 4 PG, będziecie mieli dodatkowe dwa punkty na Charyzmaty, oraz jeden punkt na Atrybuty.

Tabela nie jest jeszcze wersją finalną. Najprawdopodobniej potrzebuje lepszego rozmieszczenia Nagród (nie podoba mi się ta przerwa pomiędzy III i IV Pieczęcią), czy też innych poprawek - jak ktoś zainteresowany, to czekam na sugestię.

Przy takiej metodzie nagradzania bohatera i rozwijania współczynników wzorowałem się nad rozwiązaniem proponowanym w Iron Kingdoms.

LEGENDA:

+1 Punkt Charyzmatu
Anioł otrzymuje 1 punkt na Charyzmaty.

+1 Punkt Atrybutu
Anioł Otrzymuje 1 punkt na Atrybuty.

+1 Punkt I/II/III Specjalizacji
Anioł otrzymuje 1 punkt odpowiednio na główną specjalizację, drugą specjalizację i ostatnią specjalizację.

Możesz zamienić jeden Atut
Anioł może zamienić jeden ze swoich Atutów na inny, jeżeli chce.

Wybierz jeden nowy Atut
Anioł otrzymuje jeden nowy Atut.

+1 Punkt Sytuacji
Anioł otrzymuje 1 punkt Sytuacji

Jedność z Patronem
Anioł na ziemi stał się awatarem swojego Patrona. Więcej Punktów Glorii już nie uzyska. Może wybrać za to dwie dowolne normalnie dostępne nagrody. Nawet dwa razy może wybrać to samo (na przykład +2 Punkty Charyzmatu).

Zebrane Punkty Glorii Nagroda
0
I Pieczęć - Jesteś świeżo przebudzonym aniołem
2
+1 Punkt Charyzmatu
3
+1 Punkt Atrybutu
4
+1 Punkt Charyzmatu
5
+1 Punkt II Specjalizacji
7
+1 Punkt Charyzmatu
8
+1 Punkt Atrybutu
9
+1 Punkt Charyzmatu
10
II Pieczęć - możesz zamienić jeden Atut
12
+1 Punkt Charyzmatu
13
+1 Punkt Atrybutu
15
+1 Punkt Charyzmatu
16
+1 Punkt Sytuacji
18
+1 Punkt Charyzmatu
19
+1 Punkt I Specjalizacji
21
+1 Punkt Charyzmatu
22
+1 Punkt Sytuacji
23
+1 Punkt Atrybutu
24
III Pieczęć - wybierz jeden nowy Atut
28
+1 Punkt Charyzmatu
30
+1 Punkt Atrybutu
34
+1 Punkt III Specjalizacji
38
+1 Punkt Charyzmatu
40
+1 Punkt Atrybutu
42
IV Pieczęć - możesz zamienić jeden Atut
43
+1 Punkt Sytuacji
45
+1 Punkt Atrybutu
46
+1 Punkt Sytuacji
48
+1 Punkt Charyzmatu
49
+1 Punkt I Specjalizacji
50
+1 Punkt Atrybutu
51
+1 Punkt Charyzmatu
54
+1 Punkt Charyzmatu
55
+1 Punkt Atrybutu
56
+1 Punkt II Specjalizacji
57
+1 Punkt Charyzmatu
59
+1 Punkt Sytuacji
60
+1 Punkt Charyzmatu
62
+1 Punkt Sytuacji
63
+1 Punkt Charyzmatu
65
+1 Punkt Atrybutu
66
V Pieczęć - wybierz jeden nowy Atut
67
+1 Punkt Charyzmatu
70
+1 Punkt Atrybutu
74
+1 Punkt Charyzmatu
77
+1 Punkt III Specjalizacji
81
+1 Punkt Charyzmatu
84
+1 Punkt Sytuacji
88
+1 Punkt Charyzmatu
90
+1 Punkt Atrybutu
93
+1 Punkt Sytuacji
96VI Pieczęć - możesz zamienić jeden Atut
98
+1 Punkt Charyzmatu
102
+1 Punkt Atrybutu
106
+1 Punkt Charyzmatu
110
+1 Punkt III Specjalizacji
114
+1 Punkt Charyzmatu
118
+1 Punkt Sytuacji
122
+1 Punkt Charyzmatu
126
+1 Punkt Atrybutu
130
+1 Punkt Sytuacji
132
VII Pieczęć - wybierz jeden nowy Atut
135
+1 Punkt Charyzmatu
140
+1 Punkt Sytuacji
145
+1 Punkt Charyzmatu
150
+1 Punkt Atrybutu
155
++1 Punkt Charyzmatu
160
+1 Punkt Sytuacji
165
+1 Punkt Charyzmatu
170
+1 Punkt Atrybutu
180
Jedność z Patronem