niedziela, 30 czerwca 2013

Nie lubię Wampira, Zew Cthulhu, Warhammera...

Będzie trochę prywaty. Jako, że ostatnio popularne jest pisanie o nielubiących dedeki, to na wstępie napiszę, że ja DnD lubię. I mam na myśli 4 edycję. I nie za opisane światy, ale za mechanikę.

A teraz korzystając z okazji, napiszę jakich systemów nie lubię i dlaczego.  Chociaż na wstępie muszę zaznaczyć, że oceniam system z mojego punktu widzenia, a nie poprzez ocenę ludzi w dany system grających.

Wampir

Nie lubię Wampira i już. Nie podnieca i nie pociąga mnie granie krwiopijcą. Nie potrafię po prostu czuć żadnego "funu" z grania dzieckiem Kaina. Nie przemawia do mnie też koncepcja "spijonie krwi lepsze łod łoragazmu". Wolę tradycyjną odmianę z penisami i waginami. Nie przemawia do mnie też koncepcja walki o człowieczeństwo. Ani przekonanie, ze Wampir to ciągłe intrygi i podkładanie niemartwej nogi. Jestem prostym chłopem, i z tego tez powodu intrygi i poczwórne dna na sesji mnie najzwyczajniej w świecie nudzą.

Oczywiście, zdarzało mi się zagrać w Wampira, jeżeli już drużyna i MG się uparli. Ale wtedy starałem się przeforsować inną "rasę" dla mojego bohatera. Zazwyczaj był to zwykły śmiertelnik na usługach krwiopijców. I by nie było, że nie wiem o czym piszę - miałem jedną postać wampira, i dlatego wiem, że to nie dla mnie.

Zew Cthulhu

Nie lubię Zewa i już. Ciągłe szukanie tajemnic jest dla mnie nudne. Ale tu nie leży pies pogrzebany. Ja po prostu nie boje się na sesji RPG. A co za tym idzie, nie czuję tego dreszczyku emocji, gdy coś czai się w cieniu. Jestem gruboskórnym gnojkiem. By nie było, nie przeszkadza mi, ze system jest hardcorowy, i że grając kiedyś kampanię bardzo "by book", traciliśmy średnio w drużynie dwóch bohaterów na sesję. I nie, nie szarżowaliśmy na Vadera. Po prostu komuś nie wyszedł rzut na skok pomiędzy wagonami, ktoś został popchnięcie ze schodów, a ktoś wsadził głowę do nie tego pomieszczenia co trzeba. Było nieźle, ale coraz trudniej było wymyślać nowych bohaterów.

Czyli nie lubię systemu z powodu, że ma wpisane dwie składowe, które mnie na sesji nie cieszą i którymi nie potrafię się bawić. Horror i poszukiwanie tajemnic.

Warhammer II edycja i Dark Heresy

Nie. po prostu nie. I tym razem napiszę, że jako gracz mógłbym jeszcze zagrać w wymienione systemy, ale jako MG bardzo odbiłem się od tych systemów. A się starałem.

Boli mnie nudna mechanika. Przeniesienie zasad z bitewniaka na kartki erpega wyszło średnio-kiepsko IMO. Walki na niskich poziomach potrafią się ciągnąć w nieskończoność (jasne, możecie mieć jak zawsze inne doświadczenie, być może po prostu kości mnie nie lubią). Dla przypomnienia, w bitewniakach chyba w najgorszym przypadku miałeś 50% szans na trafienie kogoś mieczem. W Warhammerze 50% osiągasz przy trzeciej profesji (i to pod warunkiem, że idziesz w nieklimatyczną postać kapitana najemników, zamiast w zaawansowanego mistrza zbieraczy złomu). Podobnie nudno było w Dark Heresy. Dlatego jako MG wolę planszówkową 3 edycję Warhammera.

sobota, 29 czerwca 2013

[Armie Apokalipsy] Propozycje do zmian w Epicznych Starciach


Ostatnio zaproponowano nam nową zasadę do wykorzystania w Epickich Starciach. Chciałbym jednak też przedstawić kilka moich propozycji :)

1. Dziel Punkty Zwycięstwa

Jeżeli walki wydają się wam zbyt długie, to można przecież też zmniejszyć Punkty Zwycięstwa. Można więc zostawić tylko 3/4 lub zostawić tylko połowę Punktów Zwycięstwa.

2. Zwiększ kość Epickiego Starcia

Czyli to co zaproponowałem na blogu AA. Zwiększenie kości do k8 lub k10 powinno nie tylko przyspieszyć walkę, ale również zrobić ją bardziej nieprzewidywalną.

3. Nieoczekiwany Manewr

By dodać trochę nieprzewidywalności, oraz jeżeli walki nie wydają wam się za wolne, to proponuję wam zabawę w Kamień-Nożyce-Papier. Przegrywający rundę (pod warunkiem, że przegrywa tylko 1 lub 2 punktami) może wykonać Nieoczekiwany Manewr. Może zażądać pojedynku w Kamień-Nożyce-Papier. Wygrywając, dodaje sobie +2 do wyniku, przegrywając jednak to przeciwnik doda sobie +2. W przypadku remisu nic się nie dzieje. Taki mój pomysł na obosieczną broń, która może uratować tyłek, albo pogrążyć bardziej. Ale ponoć szczęście sprzyja odważnym.

4. Underdog Bonus

Kolejny pomysł, wyrównujący trochę poziom przeciwników. Postać z niższym potencjałem po przegranej rundzie, może dodać sobie w następnej rundzie +1 do rzutu. Można też zrobić wariant na kumulowanie premii. Czyli po dwóch przegranych rundach bohater doda sobie +2 do rzutu, a po trzech doda +3. Oczywiście premia znika po wygranej rundzie.

Tiny Tina's Assault on Dragon Keep żondzi!!11!!!jedenaście11!


Oto on, najnowszy dodatek do Borderlands 2, najbardziej hermetyczna geekowo-nerdowska binarna produkcja (no dobra, jest jeszcze Unepic) dostępna na nasze komputery.

Fabuła opiera się na tym, że nasza psychodeliczna 13-latka postanowiła poprowadzić sesję takiego prawdziwego erpegie (w Bunkers and Badasses) bohaterom z pierwszej części. Ci zaś wcielają się w bohaterów z dwójki. Dorzućcie do tego władowującego się na sesję Mr. Torgue (Twój nowy quest - walnij tak gościa pięścią, by wybuchnął!), który podnosi Awesomness jeszcze o 200% i macie wybuchową mieszankę. Dosłownie wybuchową.

Tak tak, łazisz po świecie wykreowanym przez Tiny Tinę, a cały czas towarzyszy ci głos twojej małej Mistrzyni Gry oraz graczy (Lilith, Brick i Mordecai) nachylających się nad stołem. A wiedzcie wszyscy, że wszystko co jest gadane, zostaje przedstawione przed twoimi oczami. Nie zdziw się więc, jeżeli sceneria będzie się zmieniać, przeciwnicy nagle będą przemieniani w coś innego, czas będzie cofany, na enpecetów będą spadać wielkie kadwudziestki, a Tiny Tina w swojej wielkiej wspaniałomyślności czasami ciebie wskrzesi (albo zabije, bo takie są zasady).

Gra "jedzie" po sesjach RPG w pięknym stylu. Gadki toczące się nad twoim bohaterem miażdżą :) Hasła w stylu "Nie możesz na początku wyrzucić na nas tego końcowego bossa!" czy "Nie radzę wam schodzić z głównej drogi, bo z balansowałam spotkania tylko w głównym wątku" to codzienność. Questy, które nie mają żadnego sensu i powodu też. Czeka tez ciebie poszukiwanie na odpowiedź, co stanowi o byciu prawdziwym geekiem. Dostaniesz też czasami ciężkie wybory - czy ochroniarce królowej dostarczysz solidny pancerz, czy też seksistowskie nie broniące przed niczym chainmail bikini.

Oczywiście, jak przystało na fantaziaka, postrzelasz sobie do szkieletów, orków, pająków, golemów, rycerzy i innych paladynów. I przystojnych smoków.

Jednym zdaniem - kawał dobrej roboty. Ale "niestety" bardzo hermetycznej. Bo pokolenie JP 100% nie zrozumie tego dodatku :)

[Iron Kingdoms] FMF - Dead End


Jak to zawsze w ostatniej serii w Full Metal Fridays mamy do czynienia z mini-spotkaniem. Tym razem przyjdzie bohaterom zmierzyć się z Czerwonymi Królami, których to sylwetki zostały nam przedstawione tydzień temu.

W sprzedaży zaś pojawiła się pierwsza część trylogii "The Fall of Llael" pod tytułem "In Thunder Forged". 320-stronicowa książka jest do kupienia zarówno w wersji z martwych drzew, jak i w wersji elektronicznej.


Natomiast powstająca od dłuższego czasu gra komputerowa umiejscowiona w uniwersum Iron Kingdoms za niedługo postara się podpiąć pod boom zrobiony wokół Kickstartera. Zmieni się też koncepcja gry, bowiem na filmikach z gameplay'a jakie prezentowano nam jakiś czas temu, gra wyglądała na klon Dawn of War II (IMO). Obecnie zmieniono tytuł i będzie to gra oparta na turach. Poniżej trailer Warmachine Tactics i nadchodzącej zbiórki na KS:




poniedziałek, 24 czerwca 2013

[Raport] Armie Apokalipsy - Nocne Życie Aniołów #4


Zaczęło się od powrotu Azela i Chrisa do domu. Starali się po upojnej nocy w hotelu miłości pojechać spokojnie swoim samochodem, ale jak zwykle w takich bajkach bywa, coś musiało stanąć na drodze. Tym czymś była mała dziewczynka ścigana przez podejrzanych typów. No wiecie - lordy karki w garniturach i przeciwsłonecznych okularach. O trzeciej nad ranem wyjątkowo dziwnie wyglądająca sytuacja.

Nasza tajemnicza dziewczynka

Azel roztrącił ścigających swoim autem i chciał ruszyć za dziewczynką. Ale jeden z napastników wyciągnął broń, zaś drugi podniósł stojącego obok mini-coopera i cisnął nim w samochód naszych bohaterów.

Azel nie wytrzymał i jak zwykle w takich przypadkach polała się krew. Napastnicy padli trupem, dziewczynka uciekła, a na miejscu zdarzenia pojawił się jakiś długowłosy przystojniak. Trochę Azel i obcy sobie odszczekiwali (obcy wiedział, że Azel jest aniołem, Azel zaś nie jest w stanie wyczuwać nadnaturali jak Raphael), dopóki nie pojawił się radiowóz. Obcy się zmył, zaś panowie policjanci (o dziwo) kazali odejść w spokoju Azelowi i jego Natchnionemu.

Tymczasem nad ranem Raphael obudził się z lekkim kacem moralnym. Postanowił zmyć winę pod prysznicem. Dołączyła do niego Red, co skończyło się przeistoczeniem myju-myju w macu-macu. Po rozstaniu się z rudym aniołem przyszła jednak rozmowa z Jet. Raphi kajał się, tłumaczył się, żałował, i takie tam dziwne zachowywanie się dziecka, któremu było głupio, że nabroił. W końcu jednak Raphael postanowił wybrać Jet na (swoją pierwszą) Natchnioną. Skończyło się to oczywiście dla dziewczyny całodziennym spaniem.

Azel (pomiędzy jedną a drugą docinka ze strony Chrisa) postanowił kupić nowy samochód. Wspólny wypad na miasto okazał się jednak znowu bardzo przypadkowym spotkaniem z tajemniczą dziewczyną. Postanowili więc ją śledzić w tłumie. Ta sobie podeszła do budki kupić hot-doga i najwyraźniej wtedy zobaczyła naszych szpiegów z krainy deszczowców. Zaczęła uciekać, a nasi dzielni bohaterowie ruszyli za nią.

Dziewczynka uciekła do jakiejś ciemniejszej uliczki. Tam po drodze (co zobaczył Azel) zostawiła swojego hot-doga jakiemuś bezdomnemu. Niestety uliczka okazała się ślepa (zakończona murkiem), więc anioł i jego Natchniony pochwycili małą zdobycz.

Mała zaczęła się wyrywać (i nawet krzyczeć: Zostaw mnie, jesteś aniołem!), Azel zaś starał się coś z niej wyciągnąć. Nagle jednak na murek wskoczył parskający kot. Za nim następny, i następny, i następny... Setki kotów zaczęły biegnąć uliczką na naszych bohaterów tworzą wręcz jeden wielki "dywan kotów". Dziewczyna się im wyrwała, zaś chłopcy szybko ewakuowali się z uliczki. Właściwie to jeszcze przez jakiś czas ich ten dywan gonił, nim zaczął się pomału przerzedzać.

Nastał w końcu wieczór, początek pracy dla naszych aniołów. Jak zwykle zawitali do Świątyni (każdy w towarzystwie swojego Natchnionego), gdzie przed drzwiami tym razem stała jakaś brunetka w płaszczu, a nie wielki murzyn. Chłopcy się wyspowiadali. Azel postanowił zdać raport o tajemniczej dziewczynce Camei, zaś Raphael postanowić wyciągnąć Jet do kina.

Camea stwierdziła, ze to dosyć ciekawe informacje. Kazała zebrać swoich ludzi za pół godziny, sama zaś poszło konsultować wydarzenia wyżej. Grupa (Raphael, Azel, Kadariel, Red) w końcu się zebrała (jak widać kino musiało poczekać) na spotkaniu u Camei. Towarzyszył im Reevel, który został najwyraźniej też przydzielony do tego zadania.

Anioły dostały za zadanie odnalezienie tej dziewczynki lub wyeliminowanie jej (za czym najwyraźniej optował Zelota Reevel). Red miała działać z Kadarielem, nasi główni bohaterowie ze sobą, zaś Reevel, jak to na Zelotę przystało - miał działać sam. Anioły ruszyły więc na łowy.

Chłopcy mieli jakieś tam znajomości wśród hackerów, postanowili więc odwiedzić Joel'a, znajomego Raphaela. Był to typowy przedstawiciel grubych mamroczących otaku.

Joel a.k.a. Master_Flamaster - no jak się nie zakochać dziewczyny?
Mając szczątkowe informacje o dziewczynie, niewiele jednak mogli odnaleźć. Przynajmniej Joel zidentyfikował dwóch gliniarzy których spotkał Azel. Stwierdził ze to Natchnieni należący do jakiegoś wysoko postawionego anioła, który kontroluje policję.

Chłopcy więc postanowili odwiedzić okolicę, gdzie Azel ostatni raz widział dziewczynkę i dywan kotów. Znaleźli tego samego bezdomnego któremu zostawiła hot-doga. Dziad śmierdziuszek nie był zbyt rozmowny, więc chłopcy musieli sobie pomóc trochę anielskimi mocami. Okazało się, że często tu przychodziła i zostawiała mu jedzenie. W tym samym czasie podjechała czarna nieoznakowana furgonetka, z której wylazła kolejna grupa lordów-karków garniturów w lustrzankach. Tym razem towarzyszyły im dwa demoniczne pseudo-psy.

Psiaki zaczęły węszyć za czymś, ale do ich nozdrzy dostał się anielski smród. Wywiązała się jednostronna walka.

Przeszukując samochód i trupy niewiele odnaleźli - żadnych dokumentów. Zgarnęli tylko smartfony, by przyjrzeć się numerom (lub by mógł je rozgrzebać Joel).

Postanowili bardziej poszperać w okolicy. Ślepy traf chciał (a pisząc ślepy mam na myśli, że kości tak chciały), ze prawie wpadli na dziewczynkę. Azel się schował, zaś Raph postanowił zagadać.

Ta oczywiście się przeraziła, znowu zaczęła coś krzyczeć, by anioły dały jej spokój, i zaczęła pomału strategicznie się wycofywać. Co skończyło się jej dzikim zrywem i kolejną heroiczną gonitwą (no bo jak tu określić inaczej gonienie małolaty przez dwóch dorosłych facetów w środku miasta po północy?).

Dziewczynka uciekając jednak wpadła na kogoś innego. Był to szofer Destro.Wywiązała się rozmowa, gdzie dwie strony zaczęły sobie trochę grozić. Szofer (liktor) stwierdził, ze u jego pani dziewczynka będzie najbezpieczniejsza, zaś anioły ją zabiją. Chłopcy stwierdzili ze to bzdura. Zawisła ogólnie bardzo patowa sytuacja, ale jak zwykle w takich chwilach, sytuację uratowała spora grupa lordów-karków garniturów w lustrzankach (znak towarowy zastrzeżony). Wywiązała się walka na trzy fronty i wyrywanie sobie biednej małolaty. Niestety, ktoś inny zgarnął dziewczynkę - tajemniczy długowłosy przystojniak którego miał okazję wcześniej poznać Azel. Wylądował z nią pod pachą gdzieś wyżej na dachu. Już miał powiedzieć coś w stylu "żegnajcie frajerzy", ale gdzie szofer, tam i musi być pani.

Destro zaszła naszego przystojniaka od tyłu i przystawiła mu katanę do szyi. Kazała mu oddać dziecko. W krótkich zdaniach przedstawiła dziewczynkę jako anty-Mesjasza, dziecię które ma nosić w sobie część mocy Wroga i które ma stać się katalizatorem przyspieszającym Apokalipsę. Najwyraźniej jednak dziewczynka ma w dupie "starego", w "dupie" Apokalipsę i w dupie "czynienie zła". Dlatego Destro proponuje wziąć ją pod swoją opiekę - strefę neutralną. Uświadomiła też chłopców, którzy nalegali by przekazać im dziewczynkę, by nie byli idiotami - anioły ją zabiją. A ona (znaczy Destro), nie chce jej zabijać, ale też nie ma zamiaru przyspieszać żadnej cholernej Apokalipsy. Jakby na potwierdzenie jej słów pojawił się Reevel który postanowił zastrzelić dziewczynkę. W ostatniej chwili jednak zasłonił ją przystojniak (i przy okazji prawie odciął sobie łeb na katanie Destro). Skończyło się to jego lotem w dół, gdzie chłopcy starali się go łapać (albo raczej trzymaną przez niego dziewczynkę). Pół żywy przystojniak się ewakuował, a nasze anioły trzymające anty-Mesjasza postanowiły oddać ją pod pieczę Destro. Ta im jeszcze zdążyła podziękować, że jednak jej nie zabili i też ewakuowała się z Destro i jej szoferem.

Bohaterowie pozostawieni na placu boju czekali aż pojawi się Reevel. Ten oczywiście ich nie zawiódł, zbeształ ich, zwyzywał ich od najgorszych, i powiedział by się modlili, by chociaż skończyli jako grzesznicy. Po wgnieceniu naszych aniołów w ziemię jak się tylko da, Reevel ruszył do Świątyni. Chłopcy też, ale jakoś tak wolniej i bardziej markotnie.

Spotkanie z Cameą było dla nich najwyraźniej bardzo ciężkie. Stali ze spuszczonymi głowami jak te dwa zbite psy i przedstawili swoją wersję wydarzeń. Camea podeszła do nich i pogłaskała ich po policzkach. Stwierdziła, że ona jako "ta matka" też bierze odpowiedzialność za wychowanie "swoich synów". Później zaprowadziła ich do aniołów, które miały ich osądzić. Trzech wysoko opieczętowanych dostojników wysłuchało ich. Albo raczej Camei która stanęła w ich obronie. Ta poddała w wątpliwość, czy faktycznie Wróg byłby już wstanie tak przedostać się do tego świata, by złożyć z nienarodzonym dziecku swoją małą cząstkę. Stwierdziła też, ze jest za nich odpowiedzialna, i jest gotowa przyjąć za nich karę. Nasi bohaterowie błagali ją, by tego nie robiła. Dostojnicy orzekli, ze przychylą się do jej prośby, zaś teraz muszą naradzić się, co do odpowiedniej kary.

Po wyjściu chłopcy padli do jej stóp i zaczęli takie tam skomlenie, że nie powinna tego robić, że jest niewinna, że to oni są ci źli, niedobrzy i godni pożałowania. Camea jak to na tej sesji miała w swoim zwyczaju, pogłaskała ich po głowie i powiedziała, że tak naprawdę ich grzech wynikał trochę z głupoty, a trochę z miłosierdzia. I dlatego ona też zasłużyła na karę, bo jako ich Archont, ona ich nie potępia za ich czyn.

Po wszystkim, nasi bardzo zdołowani bohaterowie wyruszy do swoich domów. Na pożegnanie wyściskali się po przyjacielsku i każdy udał się do swojego Natchnionego, by tam smutno się do nich tulić.

PS. Niestety, okres wakacyjny... Następna sesja za dwa miesiące ;_;

sobota, 22 czerwca 2013

Fishing Rysunkowy w RPG

Jakiś czas temu na NFG została przedstawiona polskim graczom technika "fishingu", czy też po polskajemu: wędkowania. Chciałbym przedstawić coś podobnego. A mianowicie fishing rysunkowy. No dobra, właściwie to tylko taka mała techniczka która nie stała za blisko wędkowania właściwego.

Nie od dzisiaj wiadomo, że obraz czasami wart jest tysiąca słów. Część moich graczy to rysunkowi fetyszofile, którzy zbierają tony rysunkowej pornografii rysunkowych artów z sieci. Dlatego też pozwalam im przynosić na sesje swój zestaw top 10 artów do których się ślinią.

Po co?

By master mógł wykorzystać je na sesji. Wprowadza nowego enpeceta i pyta się gracza - jak wygląda? A gracz go przedstawia.

Ale po co?

Bo część graczy widząc na sesji obiekt swoich fapujących fantazji, ma do nich całkiem inny stosunek, niż gdyby to był enpecet zrobiony przeze mnie od A do Z.

Oczywiście - można pójść jeszcze trochę dalej. Gracze mogą określić też jakieś cechy charakterystyczne, psychikę, czy (łolaboga) orientację seksualną.

No i jak zwykle - to co sprawdza się u niektórych moich graczy, nie znaczy że musi się sprawdzać u innych.

[Iron Kingdoms] FMF - The Red Kings


W nowym wydaniu Full Metal Fridays zostaje nam przybliżony llaelski gang Czerwoni Królowie. Dodatkowo  znajdziemy tam opis garoty w raz z jej specjalnymi zasadami.

Natomiast na Skull Island Expeditions pojawiła się nowa pozycja - The Butcher of Khardov.


środa, 19 czerwca 2013

Torchlight za darmochę

Jeżeli ktoś się jeszcze nie zapoznał z Torchlight, to przez najbliższe 48 godzin gra jest dostępna za darmo na gog.com.

A tak w ogóle to na gog.com rozpoczęła się wielka wyprzedaż. Zapraszam.

sobota, 15 czerwca 2013

DDGF 2013 i mały trolling

Fajnie, Mamy Darmowy Dzień Gier Fabularnych.

Ale można też się uśmiechnąć. Jest to dzień, w którym można sobie uświadomić, że każdy popełnia błędy. Właściwie ta notka-głupotka nie jest nawet bezpośrednio związana z DDGF. Chciałbym jednak polecić dodatek Almanach BoChaterów, który jest dzisiaj dostępny za darmo na CDP (o czym pewnie i tak wiecie).

Czyli miłego ściągania! I BoChaterowie, do dzieła!

[Iron Kingdoms] FMF - Anatomy of the Gang


Full Metal Friday przedstawia dzisiaj opis hierarchii gangu. Od Bossa do żołnierzy.

Można też przyjrzeć się okładce najnowszego nadchodzącego dodatku:


czwartek, 13 czerwca 2013

Monastyr na CDP


Uprzejmie donoszę, że na CDP pojawił się podręcznik do Monastyru, w cenie, za którą musi stać jakaś mroczna tajemnica (64,99 zł). Dodatkowo ukazał się Kiedy Rozum Śpi.


A ja się z ciekawości zastanawiam, czy ktoś nagle się pokusi o wydanie swojego erprga tylko w wersji elektronicznej.

wtorek, 11 czerwca 2013

50% zniżki na wszystkie erpegi w CDP

Krótko i na temat. Wszystkie pedeefy erpegowe na najbliższe parę dni są przecenione na 50% (wyjątek - Afterbomb za darmochę, oraz Graj Twardo, które nie jest objęte obniżką).

Klikać tego linka.

PS. Dzisiaj już Graj Twardo jest objęte obniżką :P

niedziela, 9 czerwca 2013

[Recenzja] Flesh+Blood


Oto film który mógłby śmiało się nazywać "Warhammer the Movie". Bo i nie ma przecież za dużo ekranizacji, które mogłyby ubóstwiać na monitorze system uwielbiany przez kwardyliardy epegujących polaków. Jasne, wiekowe dziadki mogą wskazywać palcem na serial "Robin of Sherwood". A ostatnio parę osób zwraca uwagę (jak Bohomaze i Triki), że "Da Vinci's Demons" jest również mocno warhammerowy. Ale to w moim odczuciu dzieło Verhoevena (który dał światu Robocopa, ekranizacje Pamięci Absolutnej i Żołnierzy Zagłady, oraz Nagi Instynkt) jest Warhammerem uno jeden.

Nasi bohaterowie - mordercy, opoje, gwałciciele, cioty
Film opowiada historię bandy najemników, którzy to zostali wyruchani przez pracodawce (jakie to warhammerowate). Zbierają się więc pod przywództwem Martina (w tej roli Rutger Hauer, w rozpisce warhammerowej pewnie sierżant najemników, ex-najemnik) i starają się przeżyć w tym brutalnym świecie, bez grosza przy duszy (jakie to warhammerowate).

Cycków w filmie nie brakuje
A zbieranina jego jest nader ciekawa. Mamy więc dwóch twardych najemników, Karsthansa (najemnik, ex-żołnierz) i Summer'a (najemnik, ex-oprych). Mamy dwóch mniej twardych najemników, a właściwie to dwóch kochanków, Orbec i Miel (najemnicy, ex-rzemieślnicy). Duchowego wsparcia daje im Kardynał (najemnik, ex-akolita, ma zadatki na biczownika ;)). Łoże zaś w nocy ogrzewają im trzy dziwki (ciury obozowe). No i jest jeszcze Mały John. Dzieciak, który zazwyczaj wybija rytm na bębenku, kiedy chłopcy idą walczyć. Wybija również rytm na bębenku, kiedy chłopcy gwałcą.

Jedna z trzech rozrywek średniowiecznych - gwałt zbiorowy. Pozostałe to palenie na stosie i chodzenie do kościoła.
Oczywiście, by nie było tak łatwo, Martin na swojej drodze spotyka młodziutką Agnes (szlachcianka). Młodą, delikatną dziewicę, którą to nasz najemnior będzie chciał mieć tylko na własność. I tym samym ściągnie na siebie i swoją grupę problemy (jakie to warhammerowe). Ona to bowiem przyrzeczona jest Stevenowi (student, ex-szlachcic), który to (a to dziwny traf) okazuje się synem Arnolfiniego (znaczy tego pracodawcy, który wychujał naszych bohaterów). A młodzieniec ów, zdążył się nie tylko zakochać, ale również wciągnąć do walki kogutów byłego szefa Martina, kapitana Hawkwooda (kapitan, ex-sierżant, ex-najemnik).

Romantyczna schadzka pod dwoma wisielcami
I niby wszystko wydaje się takie proste i oczywiste. Ale nie jest. To jest Warhammer, więc pierwsza zasada - nie ma pozytywnych bohaterów. Ja wiem, że teraz każdy serial serwuje nam to samo. Ale tutaj mamy rok '85, gdzie średniowiecze było przedstawiane w kinematografii w bardzo wyidealizowany sposób. Z jasnym podziałem na tych dobrych i złych.

Spoiler - dzieci umierają
Zarówno Marin jak i Steven to jednak dwa gnojki, dwa koguty walczące o prawo pokrycia młodej kurki (i wyznający zasadę, że wszystkie chwyty dozwolone). Kurki, która wyłamuje się ze średniowiecznego stereotypu "panienki w opałach". Jest sprytna, zaradna, i prowadzi własną grę. Można wręcz powiedzieć, że Martin momentami tańczy tak, jak ona mu zagra. I nie okazuje się taką wręcz niewinną dziewicą (źródła wskazują, że ma jakieś 15 wiosen).

Foot Fetish a'la Warhammer, to Agnes tyrpie ubłoconą stópką po kroczu Martina
Czym byłby jednak Warhammer bez odrobiny groteski i czarnego humoru? Nie zabraknie go i w tym filmie. Scena z beczką prochu, Marin wpieprzający komunię i rzucający hasło "szybko mnie pobłogosław, bo rabowanie mnie minie" czy randka pod dwoma wisielcami. A to wszystko na zmianę przeplata się ze scenami pełnymi przemocy, brudu, smutku i cierpienia. Jak Warhammer.

Polski akcent - pochówek w deszczu i błocie, a w oddali stukają trzewiki
Trudno właściwie przewidzieć koniec, bowiem ma się wrażenie, że wszystko może się zdarzyć. Przynajmniej, jeżeli porównamy do podobnych filmów z tamtego okresu (Zaklęta w Sokoła, czy Willow). Nie wiemy więc kto przeżyje i kogo wybierze Agnes (która chyba najchętniej wzięła by na własność dwóch lowelasów).

W prawdziwym Warhammerze jak w Filarach Ziemi, chłop kąpie się dwa razy do roku
Oczywiście, film nie jest pozbawiony wad. To rocznik '85, więc widać jak zmieniła się szkoła aktorska na przestrzeni tych 20 lat. Pewnie maniacy bractw rycerskich też nie powinni oglądać tego filmu - wystarczy, ze ktoś mi raz rzucił hasło "bo on kurwa, ja pierdole, ten tego, pancerz kurwa, bez przyszywanicy założył; co za mało kurwa realistyczny film; kurwa".

Summer za chwilę będzie proponował inną kiełbasę
Niemniej jednak film polecam. Nie tylko miłośnikom Warhammera, ale w ogóle miłośnikom kina. Ten film (który pierwotnie miał się nazywać "Osobiści Rzeźnicy Boga") trąci myszką, jak inne średniowieczne i fantastyczne dzieła z tamtego okresu. Ale się wyróżnia. Nie tylko cyckami.

Stary kogut zaraz pokaże młodemu kogucikowi, jak bierze się młodą kurkę

sobota, 8 czerwca 2013

Beamhit Zalicza - Torchlight II


Torchlight II to dla mnie tytuł na tyle specyficzny, że został zakupiony gdzieś tam kiedyś w promocji w dwóch sztukach. Dla mnie i dla mojej drugiej perwersyjnej połowy. By razem przedzierać się przez hordy wyrzynanych wrogów.

Teoretycznie gatunek Hack'n'Slash albo się lubi, albo nie. Praktycznie jest jeszcze jedna grupa, takich jak ja. Osób wyznających zasadę "można se pograć".

I do takiego pogrania tytuł sprawdził się dobrze. Moja Inżynier i Magus żony wyruszyli razem na krwawy szlak. Było fajnie.

Bo Nude Patch w takiej grze to podstawa

Najważniejsze zmiany w porównaniu do jedynki, to więcej klas, możliwość modyfikacji swojej postaci, więcej zwierzaczków, i więcej niemilców do udupienia. No i multiplayer. Taka miła odskocznia, dobrze zrobiona rzemieślnicza robota. No i wizualnie (zwłaszcza Inżynier) kojarzy mi się z Iron Kingdoms.

Co nie zmienia faktu, ze w Diablo 3 grało mi się przyjemniej. Nerd Rage włączy się za 3... 2... 1...

[Iron Kingdoms] FMF - The Wrong Side of the Law


W najnowszej odsłonie Full Metal Fridays dostajemy kilka wskazówek, czym mogą zajmować się nasze przestępcze grupy (jeżeli gracza wybiorą dla siebie outlaw adventuring company). Właściwie tekst mało odkrywczy, ale może komuś się przydać. Wśród wymienionych aktywności mamy reketerstwo, pożyczanie gotówki (chwilówka, patrzę na ciebie), morderstwa na zlecenie, rabunki, przemyt i zabawę w oszustów.

Tydzień temu zaś odbył się konwent Privateer Press - Lock & Load. Można było się tam coś dowiedzieć na temat następnego (400 stronicowego) dodatku. Podręcznik będzie skupiał się na poszczególnych państwach, czyli ich historii, geografii czy specyficznych "państwowych" klasach (jak paladyn czy szturmowy komandos).

A dla burżujów Privaterzy proponują limitowaną (500 sztuk) ręcznie malowaną 8-calową figurkę kapitan Victorię Haley. Tylko jakieś 400 złotych.



środa, 5 czerwca 2013

Beamhit Zalicza - Assassin's Creed


Beamhit zalicza. Gry znaczy się. I to w strasznie żółwim tempie, bo i czasu nie ma tyle, co za czasów C64 / Amigi 600 / Pentium 120. Niemniej jednak, skoro już poświęciłem czas, by przejść jakąś grę od A do Z, to pomyślałem, że wypadałoby coś o niej skrobnąć.

Na pierwszy ogień - Assassin's Creed Directur's Cut Edition. Już widzę te głosy - chłopie, z jakiej prehistorii ty żeś się urwał! Ano takiej, że zazwyczaj wolę poczekać te parę lat i kupić sobie grę za 5 złotych, a nie za 200 złotych. Bo i tak jakoś nie czuję super parcia na pęcherz, by grać w super nowości, skoro zalega u mnie jeszcze tyle niepozaliczanych tytułów.

Czyli od czego tu zacząć? Może od tego, że grę nabyłem za jakieś 7 zeta... I jest to według mnie bardzo właściwa cena za ten nudny tytuł. Właściwie w tej grze nie dzieje się dla mnie nic ciekawego.

No bo chodzimy sobie po otwartym świecie, z którego to nic nie wynika, bo nie ma co w nim robić. No to więc zabijamy nasze cele, wcześniej zaliczając te same nudne powtarzające się w kółko questy poboczne. Uratuj dziada, przesłuchaj dziada, okradnij dziada, eskortuj dziada. Na końcu czeka nas główny dziad boss. Dziada bossa zabijamy, a później trzymamy go namiętnie w ramionach. By fandom yaoistek miał pożywkę.

Oczywiście, mamy znajdźki - występują tu w postaci flag (do zebrania) i templariuszy (do zabicia). Ale po cholerę je zbierać (i zabijać), to nie wiem. Ani aczików, ani dodatkowych bonusów. I nawet mój e-penis nie chciał iść na poszukiwanie nic nie wnoszących flag, i tym bardziej nic nie wnoszących templariuszy.

Jest też jakaś tam fabuła, która mnie nie porwała, i brak opcji do włączenia napisów. I ocena na Metacritics 79 (wersja PC). No za co, ja się kuźwa pytam za co?

Plusy? Może jeden - fajne walki. I to właściwie tyle. Kondolencje dla osób, które wywaliły na ten tytuł grubą kasiorę.

poniedziałek, 3 czerwca 2013

[Armie Apokalipsy] Pomyłki Wroga - Liktorzy


Dlaczego Wróg został strącony do więzienia. Nie wiadomo. Ale jest jedna pogłoska, która mogłaby trochę rzucić światło na prastare wydarzenia.

Wróg pozazdrościł ponoć Stwórcy jego daru tworzenia. Kiedy zaś na Ziemi pojawili się pierwsi ludzie, Wróg postanowił również stworzyć istoty, które oddałyby mu cześć.

Jednakże jego potęga nie mogła się równać z potęgą Najwyższego. Istota przez niego stworzona, jakkolwiek przypominała człowieka, nie posiadała jednego istotnego elementu. Była to nieśmiertelna dusza. Stwór został powołany do życia przy pomocy mocy Wroga (która to według wtajemniczonych aniołów była niedoskonała i wypaczona), jednakże brak prawdziwej duszy powodował, że istoty takie były jednak bezużyteczne. Wróg więc porzucił swoje dzieło i skazał na zapomnienie.

Czyżby?

Stwory mogły mieć potomstwo z ludźmi. Z takich związków rodziły się kolejne pokolenia "pustych kukieł". Porzuceni i zapomniani, do dnia dzisiejszego żyli w cieniu i ukryciu, przeklinając swój "śmiertelny" los. Ale ostatnio wszystko się odmieniło.

Dzisiaj, kiedy nadchodzi Apokalipsa, stwory szukają nowych panów, którym mogą służyć. Podobno część z nich szuka sposobu na nieśmiertelność, inni sposobu na uzyskanie duszy. Dlatego część składa z powrotem hołd Wrogowi, w nadziei uzyskania nieśmiertelności, lub w nadziei jakiegoś połączenia z jedna z rabowanych dusz. Inni odwracają się do Daiva, licząc że któreś z zapomnianych bóstw znajdzie sposób na to, by stali się w końcu pełnymi istotami. Część w końcu zwraca się nawet ku aniołom, oferując im swoje usługi. Ci ostatni wierzą, że tylko sam Stwórca może dokończyć niedoskonałe dzieło Wroga. Są bardzo oddani swoim nowym panom, a ich lojalność jest legendarna. I stąd najczęściej nazywa się ich dzisiaj Liktorami.

Liktorzy są podobni ludziom. To co ich wyróżnia, to "puste oczy". Pełne białe mleczne oczy to ich znak rozpoznawczy. Mówi się, że jest to związane z tym, że są one odbiciem duszy. Dodatkowo po śmierci od razu rozsypują się w proch (co dawało podwaliny pod legendy o rozsypujących się w proch wampirach).



Jest to jeden z pierwszych luźnych mini-pomysłów do ewentualnego wykorzystania w Armiach Apokalipsy. Tematem przewodnim jest idea, że tylko Stwórca jest istotą doskonałą. Wróg zaś popełnia błędy, które czasami zwracają się przeciwko niemu.

PS. Teraz się skapnąłem, że to mój 100 post. Ale to idzie :D

niedziela, 2 czerwca 2013

Eros w Blogosferze - Maj'13


I oto minął maj. Oto przed wami troszkę spóźnione podsumowanie sprośnych wpisów.


Wpis właściwie nie jest ani sprośny, ani wulgarny, ani pornograficzny, ani erotyczny. Ale Darcane przedstawia swoją talię tarota ilustrowaną przez Luisa Royo. A ten jak wiadomo, cycków rysować się nie boi.

Petra Bootmann a.k.a. nakedfemalegiant - O Całujących Się Facetach - Yaoi RPG

Recenzja systemu Hot Guys Making Out, autorstwa Bena Lahmana.


Opis pewnego krasnoluda, który to od czasu do czasu musi wyciągać hollywodzkie małolaty z czyjegoś łóżka.

Ło matko, ale bida z nędzą. Nie sądziłem, że będzie gorzej niż miesiąc temu. Z drugiej strony, nie wiem jak wpisy na polterze, bo z braku czasu tam ostatnio nie jestem na bieżąco.

Czyli jeżeli ja nie dam wam porno-wpisów, to kto je wam da? Towarzysze, pomożecie?